Listy o Mszy Św. „Trydenckiej”: \"Biblijność\" Liturgii

"Biblia w liturgii", Canva, fot. Jagoda Dekert

Drogi Czytelniku,

Przygotowując kiedyś na zajęcia z kursu „Biblia w kulturze” wykład na temat Pisma Świętego w liturgii w kontekście kulturotwórczej roli i mocy rytuału, zwróciłem uwagę na jedną rzecz, która sama w sobie jest oczywista, ale która może nam niekiedy trochę umykać (mi początkowo umykała). Chodzi o stopień biblijności klasycznej formy rytu rzymskiego, czy też w ogóle tradycyjnych form liturgii łacińskich.

Wśród obiegowych opinii na temat reformy liturgicznej można się spotkać z taką, że dopiero ona wprowadziła na serio Biblię do obrzędów mszalnych, natomiast wcześniejsza liturgia charakteryzowała się pod tym względem pewnym ubóstwem. Jest ona słuszna nie tyle w odniesieniu do stanu faktycznego, ile w tym sensie, że odzwierciedla w jakiejś mierze to, co musieli sądzić reformatorzy. I to niekoniecznie w pierwszym rzędzie ci, którzy potem stworzyli zupełnie nowy lekcjonarz, mający zastąpić ten zawarty w Mszale św. Piusa V/Jana XIII, obecny w trajektorii rozwoju rytu rzymskiego bodaj od VIII wieku. Zapis bowiem o konieczności poszerzenia zasobu czytań liturgicznych znajduje się w soborowej konstytucji Sacrosanctum Concilium (50–51):

Obrzędy Mszy świętej należy tak opracować, aby wyraźniej uwidocznić właściwe znaczenie i wzajemny związek poszczególnych części, aby łatwiejszy stał się pobożny i czynny udział wiernych. W tym celu, zachowując wiernie istotę obrzędów, należy je uprościć i opuścić to, co z biegiem czasu dodano jako powtórzenie lub co stało się zbędnym dodatkiem. Natomiast pewne elementy niesłusznie zatracone w ciągu wieków należy przywrócić, stosownie do pierwotnej tradycji Ojców Kościoła, o ile okaże się to pożyteczne lub konieczne.

Aby tym obficiej zastawić wiernym stół słowa Bożego, należy szerzej otworzyć skarbiec biblijny, tak by w określonej liczbie lat odczytać ludowi ważniejsze części Pisma świętego.

Nieprzypadkowo nie zacytowałem tylko punktu 51, gdzie mowa jest o „obfitszym zastawieniu stołu Słowa Bożego” (o „stole Słowa” pisałem poprzednio). Jeśli mówimy o miejscu Pisma Świętego w liturgii, trzeba te dwa punkty czytać razem, ponieważ wskazują one na pewien proces, do którego doszło w trakcie reformy, a który można określić jako „jedną ręką daję, drugą zabieram”.

Na czym polega wspomniana przeze mnie na początku biblijność liturgii w klasycznej formie? Rzućmy okiem na jakikolwiek formularz mszalny i to, z czego się on składa. Dziś, kiedy to piszę, mamy drugą niedzielę Adwentu, weźmy więc sobie formularz dzisiejszy:

Introit – antyfona: Iz 30,30; werset: Ps 79,2.

Lekcja – Rz 15:4-13.

Graduał – Ps 49,2-3; 49,5.

Alleluja (werset) – Ps 121,1

Ewangelia – Mt 11,2-10

Offertorium - Ps 84,7-8

Communio – Bar 5,5; 4,36

Jeśli porównamy ten układ z Mszą w formie posoborowej, w której możemy wziąć udział w którymkolwiek z naszych kościołów, okaże się, że w miejsce Introitu, Offertorium i Communio wchodzą mniej lub bardziej przypadkowe pieśni. W tym sensie, nieco paradoksalnie, liturgia zreformowana okazuje się być mniej biblijna niż ta sprzed reformy.

Tak, wiem oczywiście, że reformatorom chodziło o coś innego. Lekcjonarz włączony do Mszału papieskiego, który po reformie Piusa V stał się w Kościele obowiązujący, był jednocyklowy, a więc każdego roku kościelnego w jego konkretnych punktach czytano te same czytania. Poza tym każdy formularz (z nielicznymi wyjątkami, jak Msze św. w czasie kwartalnych Suchych Dni, które zresztą niedługo nas czekają) miał tylko jedno czytanie z Listów apostolskich (dużo rzadziej ze Starego Testamentu), śpiewy międzylekcyjne i perykopę z Ewangelii. W tym sensie wprowadzenie lekcjonarza rozłożonego na trzy cykle (rok A, B i C) i zawierającego w niedziele i święta czytania z trzech ksiąg biblijnych (zazwyczaj jedno ze Starego Testamentu, jedno z Listów lub innej księgi Nowego Testamentu oraz Ewangelia) może się wydawać wielkim „ubiblijnieniem” liturgii. Nie mogę powiedzieć, że było to coś bezwartościowego – moja własna znajomość Pisma bardzo wiele zawdzięcza latom, kiedy jako młody ministrant słuchałem lekcji mszalnych lub sam je odczytywałem, oczywiście w ramach Mszy zreformowanej. Czy jednak sama różnica ilościowa na poziomie Mszy Katechumenów/Liturgii Słowa, a nawet pogłębiona znajomość Biblii wśród przynajmniej niektórych uczestników (raczej trudno twierdzić, że w całej ich masie), uzasadnia „odbiblijnienie” liturgii jako całości?

Do tego bowiem w wyniku reformy właśnie doszło. Praktyczna eliminacja antyfon, częściowo przynajmniej kierowana dążeniem do uproszczenia, likwidacji powtórzeń i „zbędnych dodatków” spowodowała, że „biblijność” liturgii, która w formie klasycznej dotyczyła jej całej, po reformie została skoncentrowana w Liturgii Słowa. Ta zaś stała się z kolei po prostu „miejscem” odczytywania relatywnie obszernych – w każdym razie w porównaniu z klasycznym Missale Romanum – fragmentów Biblii. Czy to źle? Niby nie, ale jednocześnie liturgia została pozbawiona wymiaru misteryjnego, dającego możliwość kontemplacyjnego podejścia do fragmentów psalmów i ksiąg prorockich przypisanych do każdego formularza postaci obligatoryjnych tekstów antyfon. Nabrała ilości, ale straciła głębię…

Twój in Christo,

Tomasz Dekert

P.S. Mniej lub bardziej przypadkowe pieśni, które zastąpiły antyfony mogą być czasem bardzo piękne, to prawda. Częściej są estetycznie przeciętne, a niestety wiele z nich to zwykły kicz, ale to osobny problem. Wbrew temu, co bardzo wiele osób sądzi, religijny charakter danej pieśni połączony z pięknem – niezależnie od tego, czy mierzonym ciarami na plecach, czy subtelną przyjemnością, jaką sprawia wyrafinowana harmonia – nie jest wystarczającym kryterium tego, że może ona trafić do liturgii. Jak już kiedyś pisałem, główny problem z tego rodzaju pieśniami jest taki, że tak naprawdę nie są jej częścią. A nie są, bo nie stanowią integralnych i obligatoryjnych części formularzy mszalnych, ale są przypadkowe, zależne od mniej lub bardziej świadomego wyboru (żeby nie powiedzieć „widzimisię”) organisty, kantora, chóru albo samej wspólnoty. 

Kontakt

Najnowsze Artykuły

Nasza strona to przestrzeń, w której dzielimy się z Tobą naszą wiedzą, a także naszym doświadczeniem w rozwijaniu życia duchowego i rodzinnego. Znajdziesz tu artykuły, porady i materiały, które pomogą Ci głębiej rozumieć wiarę oraz łączyć ją z codziennym życiem.

kontakt@credo-confiteor.com

Newsletter

Zostaw swój adres aby otrzymać od nas wiadomości

@Credo-confiteor.com