Listy o Mszy Św. „Trydenckiej”: Nieco inaczej

Autor, książka i czytelnik :). fot. Jagoda Dekert

Care Amice,

Pozwól, że tak będę Cię już teraz nazywał – „Drogi Przyjacielu”. Piszę te listy już od ponad roku i choć nie wiem, czy jesteś ze mną od początku, dołączyłeś w trakcie tego czasu, czy też ten tekst jest pierwszym, który czytasz, zależy mi na tym, żebyś traktował(a) je jak listy od przyjaciela. Przyjaciela, który chce się z Tobą podzielić tym, czym żyje.

Żyję oczywiście przede wszystkim liturgią, ale na nieco innym poziomie również myśleniem – co często oznacza też: sporem – na jej temat. W listach staram się zbyt dużo na ten temat nie pisać, bo nie taki jest mój generalny na nie zamysł. Ale ta moja działalność też gdzieś się ciągle toczy i jej efektem stała się niedawno… książka. W rzeczywistości to efekt kilku lat pracy, bo zacząłem ją pisać jeszcze w 2020 r., a wyszła w styczniu roku bieżącego. Tak czy inaczej już jest i chciałbym się nią w tym liście, no cóż, pochwalić :) Ale nie będę pisał o niej sam. Kilka dni temu na portalu New Liturgical Movement ukazała się bardzo pozytywna recenzja, napisana przez dr. Petera Kwasniewskiego[TD1] , znanego amerykańskiego tradycjonalistycznego teologa, filozofa, muzyka i pisarza. Z Peterem nie we wszystkim się zgadzamy, w książce zdarza mi się nawet z nim polemizować, choć jest to może raczej kwestia nieco inaczej stawianych akcentów niż głęboka niezgoda. Tym bardziej jestem mu wdzięczny za to bardzo przychylne omówienie. I to tym tekstem chcę się – za zgodą jego autora – dziś z Tobą podzielić. Poniżej tłumaczenie recenzji, w niektórych miejscach (zwłaszcza dwa pierwsze akapity) nieco parafrastyczne – mam wrażenie, że angielski bardziej niż polski pozwala na skróty myślowe, więc pozwoliłem sobie to i owo bardziej rozwinąć.    

Ważna nowa książka broni intuicji Summorum Pontificum i krytykuje przemoc Traditionis custodes

Jak kilkukrotnie już zaważył Kevin Tierney[TD2] , wiele przesłanek wskazuje na to, że jasno deklarowana misja Traditionis custodes, mająca polegać na ostatecznym uwolnieniu Kościoła od „strasznego” rytu trydenckiego, poniosła fiasko. Z pewnością wdrażanie motu proprio (podobnie jak Sacrosanctum Concilium) doprowadziło w wielu miejscach do szkód, podziałów i rozczarowań, jednak w rzeczywistości w skali światowej podjęto niewiele prób całkowitego stłumienia dawnego rytu, który nadal rozwija się w parafiach lub obok nich oraz w niektórych szczęśliwszych diecezjach. Sam Leon XIV zasygnalizował, że polityka ta nie jest już priorytetem i wezwał do uczynienia miejsca dla różnych „wrażliwości”. Na ten moment trudno jednak ciągle powiedzieć, czy zlikwiduje lub zmodyfikuje ustawodawstwo swojego poprzednika w tym zakresie.

W obecnej sytuacji, kiedy pokojowe intencje Summorum Pontificum zostały zastąpione przez akt przemocy, jakim było Traditionis custodes, a jednocześnie wydają się otwierać, przynajmniej w zarysie, nowe perspektywy warto, abyśmy zastanowili się nad głębszymi kwestiami teologicznymi i pastoralnymi, o które toczy się gra. Stawką jest tu bowiem to, jak – przynajmniej w ramach jakiegoś idealnego scenariusza – przejść od przemocy do pokojowego współistnienia, a nawet – że odważę się tak to ująć – do wzajemnemu ubogacenia, jeśli nie samych rytów, to przynajmniej wspólnot.

Na szczęście ukazała się niedawno książka, która odpowiada dokładnie na tę potrzebę i czyni to z wyjątkową przenikliwością. Trudno mi ją wystarczająco gorąco polecić. Nosi ona tytuł Liturgical Peace, Liturgical War: Benedict XVI’s „Summorum Pontificum” and Its Critics (Londyn: Bloomsbury T&T Clark, 2026[TD3] ; dostępna również na Amazonie[TD4] ), a jej autorem jest Tomasz Dekert, profesor Uniwersytetu Ignatianum w Krakowie, który napisał ją po angielsku.

Autor stawia tezę, że motu proprio Summorum Pontificum Benedykta XVI zapoczątkowało realny – choć rozciągnięty w czasie i wymagający – proces wyprowadzania Kościoła katolickiego z powojennego „konfliktu liturgicznego”. Wydane później Traditionis custodes proces ten przerwało, a istniejące napięcia dodatkowo zaostrzyło.

Zdaniem Dekerta źródła konfliktu nie sprowadzają się do prostego sporu między zwolennikami tradycji i reformy. Leżą one głębiej – w błędnym rozumieniu natury liturgii jako rytuału, ukształtowanym przez abstrakcyjne i funkcjonalistyczne założenia, które zdominowały podejście do liturgii w okresie powojennych reform. Autor szczególnie krytykuje te ujęcia, które podporządkowują formę rytualną konstrukcjom teologicznym lub kulturowym, zamiast uznać jej pierwotny, „oczywisty sam w sobie” charakter, a więc jej wymiar zmysłowo uchwytny, performatywny i wspólnototwórczy.

Istotną częścią książki jest polemika z krytykami Summorum Pontificum, którzy postrzegają je jako zagrożenie dla jedności Kościoła, wyraz nostalgii bądź projekt ideologiczny. Dekert przekonuje, że taka krytyka opiera się na tym samym redukcjonistycznym rozumieniu liturgii, które legło u podstaw powojennej reformy, i które traktuje ją jako narzędzie wyrażania lub kształtowania doktryny i tożsamości, zamiast widzieć w niej praktykę konstytutywną, która je poprzedza i umożliwia.

Odwołując się do teorii rytuału Roya A. Rappaporta, autor pokazuje, że stabilność i powtarzalność formy rytualnej są warunkiem funkcjonowania wspólnoty religijnej. W tym świetle radykalna, odgórnie przeprowadzona reforma liturgiczna po Soborze Watykańskim II, ingerująca w całość „kanonicznej” warstwy rytuału, musiała doprowadzić do głębokiego kryzysu w Kościele, dotykającego nie tylko samej liturgii, lecz także struktury znaczeń i jedności.

Na tym tle Summorum Pontificum jawi się jako próba przywrócenia ciągłości rytualnej: poprzez dopuszczenie współistnienia różnych form liturgicznych oraz stworzenie warunków dla ich organicznego oddziaływania, a także dla stopniowego i cierpliwego leczenia powstałych napięć. Traditionis custodes natomiast – wyrastające z tej samej problematycznej wizji liturgii, której reprezentantami są krytycy Summorum Pontificum – porzuca tę drogę i próbuje rozwiązać konflikt administracyjnie, co w praktyce prowadzi, zdaniem autora, do jego zaostrzenia i utrwalenia.

Ostatecznie książka dowodzi, że przezwyciężenie „wojny liturgicznej” nie dokona się ani poprzez decyzje prawne, ani poprzez spory teoretyczne. Wymaga ono zasadniczej rewizji teologicznego rozumienia liturgii – uznania jej ontologicznej i społecznej roli jako praktyki konstytutywnej oraz przywrócenia jej ciągłości jako warunku jedności Kościoła.

Jeśli chodzi o Novus Ordo, Dekert formułuje w gruncie rzeczy jedno zasadnicze twierdzenie – o dalekosiężnych konsekwencjach: jego wprowadzenie było błędem ze względu na skalę dokonanej zmiany, która z konieczności musiała wywrzeć głęboko destrukcyjny wpływ na cały system katolicki.

Można się zastanawiać, na ile takie podejście – wyraźnie bardziej antropologiczne niż teologiczne – zostanie potraktowane poważnie przez współczesnych teologów, funkcjonujących przede wszystkim w świecie słów, pojęć i idei. Jest to bowiem świat, w którym sprawny intelekt, operujący dialektyką i interpretacją, potrafi niemal wszystko. Można na przykład „udowodnić”, że choć dwa plus dwa daje cztery, to „w rzeczywistości” uznanie, że wynik wynosi siedem, uczyni nas bogatszymi. Czytając wielu współczesnych autorów zajmujących się liturgią, można odnieść wrażenie, że ich obrona posoborowej reformy zmierza właśnie w tym kierunku: rozgrywa się na poziomie idei, a nie rzeczywistej praktyki i jej wpływu na ludzi.

Dotyczy to jednak obu stron sporu. Jeśli chcemy zrozumieć, dlaczego ryt tradycyjny jest tak silny i pociągający, nie możemy zatrzymać się na poziomie abstrakcyjnych idei. Trzeba przyjrzeć się temu, jak jego realne przeżywanie – uczestnictwo w nim zgodnie z jego rytmem i symboliką – kształtuje świadomość i sposób widzenia świata.

Jednym z największych atutów książki jest także znakomite omówienie roli i znaczenia władzy papieskiej w procesie reformy oraz konsekwencji, jakie to pociągnęło za sobą zarówno dla katolików wewnątrz Kościoła, jak i dla relacji ekumenicznych, zwłaszcza ze Wschodem.

Cena książki jest wysoka, jak to często bywa w związku z dziwacznymi zwyczajami wydawnictw akademickich, można jednak mieć nadzieję, że z czasem spadnie – tak jak stało się to choćby z książką U. Michaela Langa o rycie rzymskim, która ostatecznie ukazała się także w tańszym wydaniu. Jeśli jednak ty lub instytucja, z którą jesteś związany, możecie sobie pozwolić na jej zakup już teraz, zapewniam: warta jest każdego wydanego grosza. To jedna z najbardziej przenikliwych analiz reformy liturgicznej, jakie kiedykolwiek czytałem.

Dr Peter Kwasniewski

P.S. Przy okazji polecam książeczkę wspomnianego przez Kwasniewskiego ks. Uwe Michaela Langa, Krótka historia mszy rzymskiej, która wyszła nieco ponad miesiąc temu w moim przekładzie w Wydawnictwie WAM[TD5] . Nie jest to niestety książka, o której pisze Peter, a która stanowi rozległe opracowanie historii mszy rzymskiej od początków do reformy potrydenckiej. Krótka historia…, jak mówi sam tytuł, jest krótka. To popularna książeczka, bardzo skrótowo omawiająca sprawy, na których temat powstały całe biblioteki. Niemniej warto po nią sięgnąć!

Tuus in Christo,

Tomasz Dekert

Twoje wsparcie jest cenne!

Twoje wsparcie jest cenne. Pomaga nam dalej robić to, do czego czujemy się wezwani: pomagać dorosłym odkrywać piękno wiary, tradycji. liturgii i życia chrześcijańskiego.

Dziękujemy za Twoją życzliwość!

Najnowsze Artykuły

Pozostańmy w kontakcie

Zapisz się, jeśli chcesz od czasu do czasu otrzymać od nas krótki list — o nowych treściach, ważnych tematach i tym, nad czym obecnie pracujemy.

Nasza strona to przestrzeń, w której dzielimy się z Tobą naszą wiedzą, a także naszym doświadczeniem w rozwijaniu życia duchowego i rodzinnego. Znajdziesz tu artykuły, porady i materiały, które pomogą Ci głębiej rozumieć wiarę oraz łączyć ją z codziennym życiem.

kontakt@credo-confiteor.com

Newsletter

Zostaw swój adres aby otrzymać od nas wiadomości

@Credo-confiteor.com