"On zstępuje z wysokości", Canva, zdjęcia: BAILLEUL, Kastorepollux
Piszę ten list w dniu, w którym Adwent niejako przyspiesza, zmierzając prostą drogą do Narodzenia naszego Pana. Swojego rodzaju kamieniami milowymi na tej drodze są tzw. Antyfony „O” albo Wielkie Antyfony – cudowne pod względem tekstu i chorałowej melodii antyfony do hymnu Magnificat („Wielbi dusza moja Pana”, Łk 1,46-55) w codziennych nieszporach. Jak może pamiętasz, ostatnio pisałem o „biblijności” liturgii w klasycznej formie. Co prawda Wielkie Antyfony są częścią officium (dziś zwanego Liturgią Godzin) a nie Mszy św., ale na ich przykładzie można pokazać pewien aspekt tej biblijności, o którym ostatnio napomknąłem. Nie ma znaczenia, czy mówimy o Ofierze Mszy św., czy o modlitwie uświęcenia czasu – w obu przypadkach działa to tak samo lub bardzo podobnie. Proponuję Ci zatem dzisiaj króciutką wycieczkę na obrzeża ogromnego uniwersum liturgicznego czytania Pisma Świętego w oparciu o Antyfony „O”.
Nie zamierzam pisać komentarza do tekstów Wielkich Antyfon. Jeśli chciałbyś taki przeczytać, bardzo polecam Ci poświęconą im serię artykułów na portalu Liturgia.pl. W kolejnych zawartych tam tekstach znajdziesz również muzyczne wykonanie Antyfon (w dominikańskim wariancie chorału), który z kolegami i koleżankami nagraliśmy wiele lat temu właśnie z myślą zamieszczenia ich jako ilustrację komentarzy. Ja tutaj nie chcę teologicznie komentować, ale zwrócić uwagę na pewną cechę, którą teksty Antyfon ujawniają, a która wiąże się z tradycyjnym podejściem do zawartego w Piśmie Słowa Bożego – podejściem dziś w dużej mierze wyrugowanym.
Rzućmy najpierw okiem na same te teksty:
O Mądrości, któraś wyszła z ust Najwyższego, dosięgając mocą od końca do końca i wszystko urządzając łagodnością, przyjdź ku nauczaniu nas dróg roztropności.
O Panie, Wodzu domu Izraelowego, który objawiłeś się Mojżeszowi w krzaku gorejącym i prawo mu dałeś na Synaju, przyjdź nas odkupić siłą swego ramienia.
O Korzeniu Jessego, który stoisz na znak dla narodów, przed którym królowie zamilkną, a ludy modlić się będą, przyjdź aby nas wyzwolić i już ni zwlekaj.
O Kluczu Dawida i Berło domu Izraela, który otwierasz, a nikt nie może zamknąć, zamykasz, a nikt nie otworzy; przyjdź i wyprowadź pojmanego z więzienia, siedzącego w ciemności i cieniu śmierci.
O Wschodzie, blasku światła wiecznego i słońce sprawiedliwości, przyjdź i oświeć tych co siedzą w ciemności i w cieniu śmierci.
O Królu i pożądany przez narody, Kamieniu Węgielny, w jedno łączysz obie części budowy, przyjdź i zbaw człowieka, któregoś z mułu ziemi utworzył.
O Emmanuelu, Królu i Prawodawco nasz, oczekiwanie narodów i Zbawicielu ich. Przyjdź ku zbawieniu naszemu Panie nasz Boże.
Co jest tu zauważalne? Znając choć trochę Stary Testament natychmiast zwrócimy uwagę na to, że choć Antyfony nie są po prostu cytatami z niego, to jednocześnie są w nim bez reszty zanurzone. Prowadzą nas przez całą historię – nie tylko zbawienia, ale w ogóle świata, aż do przyjścia Chrystusa. Pierwsza z nich, O Sapientia („O Mądrości”), odnosi się do przedwiecznego Słowa, drugiej Osoby Trójcy Świętej, przez którą świat został stworzony, potem przechodzimy przez historię Izraela, a kończymy wezwaniem Emmanuela (hebr. ‘immanu ’el – dosł. „z nami Bóg”, Iz 7,14), a więc Słowa, które „stało się ciałem” (J 1,14). Liturgia prowadzi nas w ten sposób z jednej strony w przestrzeń odwiecznego działania Boga i Jego Opatrzności, a z drugiej, w rzeczywistość prorockich zapowiedzi nadejścia Mesjasza, mających charakter nie tylko słów, ale też wydarzeń. A wszystko dzięki poetyckim połączeniom wątków starotestamentalnych.
Takie podejście do Pisma przenosi nas do samych początków chrześcijaństwa. Pierwsze pokolenia uczniów były w przeważającej mierze żydami (lub poganami nawróconymi wcześniej na judaizm). W tym sensie ta część Biblii, która została później nazwana Starym Testamentem, była dla nich zasadniczym i centralnym tekstem sakralnym. To nie było tak, że chrześcijanie przejęli Stary Testament od żydów – nie musieli, bo sami byli żydami lub ludźmi w ten czy inny sposób akceptującymi Biblię żydowską (przede wszystkim w jej wersji greckiej, tzn. Saptuagintę) jako tekst objawienia. Jednocześnie Nowy Testament dopiero powstawał, a zanim został ostatecznie w swojej całości uznany, minęło wiele dziesięcioleci. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że dla pierwszych pokoleń chrześcijan głównym, a czasem wręcz jedynym, tekstem objawienia była Biblia żydowska. I to ją właśnie odczytywali oni jako zapowiadającą nadejście Pana Jezusa – Bożego Logosu (Słowa), który stał się ciałem z Maryi Dziewicy, umarł na krzyżu, zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, a na końcu czasów „przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych”. Takie teksty jak Wielkie Antyfony nie są w swojej treści poetycko kwiecistymi obrazami, używającymi pewnych literackich toposów, których treść można zredukować do ich warstwy estetycznej. One opisują to, co miało miejsce w rzeczywistości Bożego zamysłu dla świata, a co zostało zapisane w księgach Starego Testamentu w postaci ich znaczenia duchowego.
Tradycyjne chrześcijańskie podejście do Pisma, choć nie lekceważy czytania go w kluczu czysto narracyjnym i historycznym, kładzie przede wszystkim nacisk na to właśnie głębsze znaczenie. Z czysto historycznego punktu widzenia możemy na przykład sprowadzić treść fragmentów Księgi Przysłów i Księgi Syracha, na których oparta jest O Sapientia, do wykładu na temat pewnych tendencji „mądrościowych” w myśli starożytnego Izraela, wywołanych, przynajmniej częściowo, przez jej kontakt z filozofią grecką. Wykład ten, jakkolwiek z historycznego, religioznawczego czy filozoficznego punktu widzenia ważny i ciekawy, nic nam nie powie (bo i nie może) na temat przedwiecznej tożsamości Syna Bożego. Tradycyjna lektura chrześcijańska, która jest integralnie wtopiona w klasyczną liturgię daje nam klucz czytania Pisma jako faktycznego zapisu Bożych tajemnic i zamiarów, nie tylko na płaszczyźnie naszego indywidualnego zbawienia (to się jeszcze w naszej sprotestantyzowanej i „przehistoryzowanej” lekturze Biblii jakoś zachowało), ale też ich obiektywnych wymiarów i aspektów, których z jednej strony „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało”, ale w których rzeczywistość możemy – właśnie przez liturgię i jej operowanie tekstem Pisma! – tu i teraz wejść.
Spróbuj spojrzeć na betlejemski żłób przez pryzmat Wielkich Antyfon, dzięki którym możemy rozczytać zapisaną w Starym Testamencie drogę do Przyjścia naszego Pana i uświadomić sobie czym Ono naprawdę jest.
Życzę Tobie i Twojej Rodzinie wszelkiego błogosławieństwa z tego Przyjścia płynącego,
Twój in Christo,
Tomasz Dekert
Kontakt
Nasza strona to przestrzeń, w której dzielimy się z Tobą naszą wiedzą, a także naszym doświadczeniem w rozwijaniu życia duchowego i rodzinnego. Znajdziesz tu artykuły, porady i materiały, które pomogą Ci głębiej rozumieć wiarę oraz łączyć ją z codziennym życiem.
Newsletter
Zostaw swój adres aby otrzymać od nas wiadomości
@Credo-confiteor.com