Listy o Mszy Św. „Trydenckiej”: Introit, Czyli o Liturgicznej Kompresji

"Introit z IV i V niedzieli Wielkiego Postu",

grafika: wg. własnego pomysłu, materiały: Canva, nuty

Drogi Czytelniku,

Kilkanaście już lat temu brałem udział jako moderator w panelu dyskusyjnym na temat śpiewu liturgicznego, w którym brał udział z jednej strony kantor katolicki, a z drugiej prawosławny. W obu przypadkach byli to ludzie głęboko zaangażowani w tradycyjny śpiew swoich – no właśnie – tradycji. Zapamiętałem stamtąd przede wszystkim własne zaskoczenie tym, co ten drugi mówił na temat zmian wprowadzanych w strukturze liturgii prawosławnej w sytuacjach, kiedy warunki związane z danym miejscem lub możliwościami danej wspólnoty nie pozwalały na odprawienie jej we w pełni rozwiniętej formie. Dokonuje się wówczas skrótów czy redukcji, ale nie usuwając danego elementu w ogóle, ani nie zastępując go jakimś krótszym ersatzem, tylko go niejako kondensując czy kompresując. Pozostaje on zatem obecny w liturgii ale w formie zagęszczonego śladu. Nie znam się na liturgii prawosławnej, więc nie przytoczę przykładu, ale być może nie muszę sięgać na wschód, żeby pokazać o co chodzi.

Przypomniałem sobie tamtą dyskusję przy okazji myślenia o tym, jak podejść w kolejnym liście do kwestii introitu, a więc antyfony na wejście. Nią bowiem przychodzi nam się teraz zająć w naszej powolnej podróży przez obrzęd mszalny. A jest ona w swojej obecnej (w rzeczywistości już wielowiekowej) postaci przykładem czegoś analogicznego do wspomnianej wyżej „kompresji” elementu liturgii.

W rzymskiej praktyce mszy ze śpiewem, a więc od Missa cantata w górę, chór zaczyna śpiewać introit wraz z momentem opuszczenia przez asystę i celebransa zakrystii. Wygląda to więc często tak, że śpiewany jest on podczas ich drogi do ołtarza, w trakcie modlitw u jego stopni, a czasami – jeśli jest dłuższy, a kantor/chór śpiewa w pełnej wersji chorałowej (lub np. polifonicznie) i w nieszybkim tempie – również w czasie okadzenia i później. Jest tu trochę zmiennych, od których to zależy. Po okadzeniu kapłan odczytuje z mszału tekst introitu, wykonując wraz z pierwszymi wypowiadanymi słowami znak krzyża, a na Gloria Patri, wykonując skłon w stronę krzyża na środku ołtarza.

Introit ma szczególną strukturę, która odróżnia go od pozostałych antyfon (tzn. od Offertorium i Communio). Składa się bowiem z właściwej antyfony, wersetu psalmowego i doksologii Gloria Patrii, po której powtarza się antyfonę. Można to zobaczyć na przykładzie introitu z poprzedniej niedzieli (4 Niedziela Wielkiego Postu):

Antyfona: Wesel się, Jeruzalem! A wszyscy, którzy je miłujecie, śpieszcie tu gromadnie; bierzcie udział w jego radości, którzyście społem się smucili; radujcie się i nasycajcie rozkoszą – tutaj u źródeł waszej pociechy (Iz 66, 10 i 11).

Werset: Uradowałem się, bo mi powiedziano: Pójdziemy do domu Pańskiego (Ps 121, 1).

Doksologia: Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków amen!

Antyfona: Wesel się, Jeruzalem! A wszyscy, którzy je miłujecie, śpieszcie tu gromadnie; bierzcie udział w jego radości, którzyście społem się smucili; radujcie się i nasycajcie rozkoszą – tutaj u źródeł waszej pociechy.

(Można by zapytać: dlaczego z poprzedniej niedzieli, a nie z aktualnej? Otóż dlatego, że wraz z dniem dzisiejszym, tzn. 5 Niedzielą Wielkiego Postu, która w układzie klasycznym określana jest 1 Niedzielą Męki Pańskiej, wkraczamy w okres Męki Pańskiej, kiedy w mszy św. opuszcza się doksologię. W tym sensie dzisiejszy introit nie byłby typowym przykładem antyfony na wejście.)

Z czego wynika taka struktura? Po pierwsze z faktu, że w toku długiego procesu ustalił się w Kościele zwyczaj śpiewania/recytowania w liturgii psalmów z antyfonami (na zasadzie: antyfona → psalm → Gloria Patri → antyfona); jest on ciągle widoczny w liturgii godzin, również tej zreformowanej. A po drugie z tego, że w dawnych czasach, jeszcze w I tysiącleciu, introit był w liturgii rzymskiej (papieskiej) śpiewem towarzyszącym uroczystym procesjom. W czasie takiej procesji można było zaśpiewać cały psalm lub dużą jego część z antyfonami (źródła dotyczące mszy papieskiej, takie jak Ordo Romanus I [VIII w.], pokazują, że to celebrujący mszę papież decydował, kiedy chór ma zakończyć śpiew psalmu i przejść do kończącej go doksologii). Kiedy liturgia ta była przystosowywana do zupełnie innych warunków, dokonano „kondensacji”: pozostawiono powtarzającą się dwukrotnie antyfonę, natomiast psalm skrócono do jednego wersu wraz z doksologią. W ten sposób, posługując się zasadą pars pro toto („część za całość”), uczyniono zadość warunkom, nie demontując tradycyjnej struktury, która pozostała w tej skondensowanej formie aż do dziś.

Rytualna postać introitu ma jeszcze jeden ciekawy element, o którym wspomniałem już wyżej. Zaczynając go czytać, kapłan wykonuje znak krzyża, który powtarza za nim asysta. Dlaczego to robi, skoro wcześniej, na początku modlitw u stopni ołtarza, znak krzyża już został wykonany? Możliwe wyjaśnienie jest takie, że jest to pozostałość z wcześniejszego etapu rozwoju mszy rzymskiej, kiedy to modlitw u stopni ołtarza jeszcze nie odmawiano, a msza zaczynała się znakiem krzyża i introitem. W Ordo Romanus I mamy wzmiankę, że papież podchodząc w czasie trwania introitu przed ołtarz inclinat caput ad altare, surgens et orans et faciens crucem in fronte sua („skłania głowę w stronę ołtarza, po czym prostuje się, modli i czyni znak krzyża na swoim czole”)[1]. W późniejszym okresie bardzo rozwinęły się modlitwy wyrażające – prywatnie – poczucie grzeszności i niegodności kapłana i błagające Pana o oczyszczenie przed rozpoczęciem składania Ofiary (tzw. apologie, modlitwy apologijne), z których wyrosły modlitwy u stopni ołtarza. Zostały one skodyfikowane w mszałach papieskich i ostatecznie znalazły się jako stały i obligatoryjny element każdej mszy św. w Mszale św. Piusa V. W ten sposób w naturalnym odbiorze uczestników, znakiem krzyża rozpoczynającym mszę św. jest ten, od którego zaczynają się modlitwy u stopni ołtarza. Liturgia jednak zachowała w introicie – na zasadzie warstwy tradycji – ten znak, którym dawno temu rozpoczynano Świętą Ofiarę. W ten sposób, jeśli oczywiście ta rekonstrukcja jest jakoś prawdziwa, msza św. ma dzisiaj (a w rzeczywistości już od dawna) dwa otwarcia: pierwsze u stóp ołtarza, drugie – już przy nim samym, wraz z wejściem kapłana w tajemnicę konkretnego dnia, którą introit opowiada. A my możemy przez te drobne znaki uczestniczyć w liturgii niejako w całej jej tradycyjnej rozciągłości.

Twój in Christo,

Tomasz Dekert

Przypisy:

[1] Ordo Romanus I – polskie tłumaczenie, tłum. i oprac. Ł. Żak, „Roczniki Teologiczne Warszawassko-Praskie” 18 (2023), s. 160-161 (punkt 49).

Twoje wsparcie jest cenne!

Doceniasz nasze treści? Twoje wsparcie jest cenne. Możesz nam podziękować tutaj – każda wirtualna kawa to dla nas wielka pomoc w rozwoju tego projektu.

Enjoying our content? Your support is vital. You can show your appreciation here – every virtual coffee is a huge help in keeping this project growing.

Najnowsze Artykuły

Nasza strona to przestrzeń, w której dzielimy się z Tobą naszą wiedzą, a także naszym doświadczeniem w rozwijaniu życia duchowego i rodzinnego. Znajdziesz tu artykuły, porady i materiały, które pomogą Ci głębiej rozumieć wiarę oraz łączyć ją z codziennym życiem.

kontakt@credo-confiteor.com

Newsletter

Zostaw swój adres aby otrzymać od nas wiadomości

@Credo-confiteor.com