Jak „Formować” Sumienie? 3 Sprawdzone Kroki

"Studiowanie Prawa Bożego jest podstawą rozwoju Sumienia".

grafika: wg. własnego pomysłu, materiały: Canva

Spis Treści

W poprzednim artykule mówiłam o tym co to jest sumienie i dlaczego powinniśmy go formować. Teraz odpowiemy, jak to zrobić.

Na szczęcie nie musimy tu „wmyślać koła na nowo”. Są na to stare, sprawdzone sposoby, które działały przez wieki. I jeśli im zaufamy zadziałają także dla nas.

Krok Pierwszy: Uznanie i Studiowanie Bożego Prawa

Studiowanie Prawa Bożego jest podstawowe dla naszego „formowania sumienia”. Dlaczego? Jeśli nie wiemy co Bóg uważa za dobro i zło nie pójdziemy daleko w rozeznaniu między nimi.

Nie przez przypadek, w dawnym codziennym „pacierzu”, oprócz „zwykłych” modlitw takich jak „Ojcze nasz”, recytowano też dekalog (i wyznanie wiary).

W czasach, gdy nie tylko nie było Internetu, ale większość ludzi nie umiała czytać i pisać, nie mówiąc o dostępie do książek, to właśnie pamięć była skarbnicą ludzi. I aby ważne rzeczy pamiętać – powtarzano je. Wielokrotnie, aż stały się drugą naturą. Aż dawały zrozumienie na poziomie głębszym, aż pozwalały zajrzeć „za zasłonę”.

Dekalog nie był wyjątkiem. Powtarzany codziennie kształtował, w społecznościach chrześcijańskich, zdecydowany pogląd na moralność. Widać to było w całym sposobie życia. Widać to w lekturach książek pochodzących sprzed pierwszej wojny światowej, nawet tych o biznesie[1], gdzie „stara moralność” (nie kradnij, nie oszukuj, nie kłam) nie tylko jest obecna, ale stanowi podstawę do odniesienia sukcesu.

Moralność kształtowana przez Prawo Boże, przez dekalog była ważna. Była ważniejsza od „osobistej ekspresji” tak dzisiaj modnej. Porządkowała rodzinę, społeczeństwo, Państwo. Dawała fundament, na którym może było budować coś trwałego.

Czy wówczas nie było grzeszników, oszustów, złodziei czy morderców wśród chrześcijan? Oczywiście, że byli. I to często niemali. Ale najczęściej wiedzieli, że czynią źle (mogło im na tym nie zależeć, ale wiedzieli). Współcześni wierzący, nie mają często tego luksusu. Często robią złe rzeczy przekonani, że czynią dobro. Bo to nie Prawo Boże jest w centrum ich decyzji, ale jego interpretacja dokonana przez nich samych i pod nich samych. Dlatego są jak dzieci, „którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu” (Ef 4,14).

Dlaczego to rozróżnienie jest ważne? Bo kiedy wiem, że dokonałem czynu obiektywnie złego to mam szansę na nawrócenie. A kiedy wydaje mi się, że czynię dobro „z pewnego punktu widzenia” to nie mam potrzeby nawracania i idę swoją a nie Bożą drogą. I kto wie, dokąd nią dojdę.

Co muszę zrobić by móc właściwe kształtować swoje sumienie?

Potrzeba nam wrócić do Prawa Bożego. Przypomnieć je sobie. I potraktować poważnie.

Jeśli więc chcesz rozwijać swoje sumienie nie polegaj przede wszystkim na swojej intuicji co do tego czy coś jest dobre czy złe, ani na swoich przekonaniach, ani na wiedzy z Instagrama czy Chat GPT. Tylko Bóg zna dobro i zło. Jeśli człowiek uzurpuje sobie to prawo, do decydowania o tym co dobre a co złe, zazwyczaj kończy się do dla niego wygnaniem z raju (Rdz 3,22).

Potem możesz iść dalej: Przykazania Kościelne, Cnoty Kardynalne, Grzechy Główne. Katechizm ma naprawdę nam wiele do przekazania i wielu rzeczy może nas ciągle nauczyć. Nie jest tylko dla dzieci. Jest dla wierzących chrześcijan. Nie odrzucajmy go. To duża pomoc, szczególnie gdy mamy problemy z przyjęciem Bożego Prawa i kusi nas by je trochę naciągnąć.

Nie mów: „mój przypadek jest wyjątkowy”. Każdy z nas jest dla Boga wyjątkowy, ale jednocześnie dał takie samo Prawo Boże dla wszystkich ludzi. To drogowskaz, kierunek, który mówi „rób to a dojdziesz bezpiecznie, mimo trudności a nawet śmierci” albo mówi „nie czyń tak, bo zrobisz sobie i innym krzywdę”.

We współczesnym świecie taka postawa jest… no właśnie, jest nieintuicyjna. Bo mówią ci abyś „podążał za sobą”, nie za jakimś przestarzałym Prawem. Choć, w przeciwieństwie do Prawa Bożego, nie wyjaśniają już, dokąd w ten sposób właściwie dojdziesz, poza tym, że jeśli zrobisz to dobrze będziesz żył „w zgodzie z sobą” (cokolwiek to znaczy). A jeśli nie żyjesz „w zgodzie z sobą” to widocznie nie starasz się wystarczająco.

Cały ciężar Twojego rozwoju spoczywa na Tobie. To naprawdę przygniatające. W przypadku pójścia za Prawem Bożym ciężar spoczywa na Bogu (na tym podlega oddanie Jemu chwały). On Ci towarzyszy, pomaga i oświeca Twoją drogę na każdym etapie Twojego duchowego wzrostu, jeśli tylko Go oto poprosisz.

Dlatego podążanie za Prawem Bożym to całkiem rozsądna decyzja, jeśli zależy Ci na tym by naprawdę wzrastać duchowo i rozwijać się.

„Wszystko badajcie a co szlachetne zachowujcie” – mówi święty Paweł (1 Tes 5,21). Nie ma bardziej szlachetnego Prawa niż to, które pochodzi od samego Boga.

Pamiętaj: Chrystus jest Logosem, Mądrością Bożą. Nie „intuicją”.

Krok Drugi: Poznanie obowiązków stanu

Masz już opanowany poziom „Prawa Bożego”. Przechodzimy na kolejny. Obowiązki stanu i tego jak ich rozpoznanie może pomóc Ci kształtować Twoje sumienie.

Czym są „obowiązki stanu”?

To kolejne zapominane pojęcie. Ale niezmiernie ważne.

W skrócie obowiązki stanu są tymi powinnościami, które zaciągamy przyjmując dany stan życia. Ten stan może wynikać z sakramentów (chrzest, bierzmowanie, małżeństwo, kapłaństwo) wyborów (stan zakonny, samotność), pracy, lub „pozycji” społecznej i rodzinnej (ojciec, matka, dziecko, prezydent, poseł, strażak, policjant, lekarz itd.).

Każdy z tych stanów ma obwiązki specyficzne dla siebie, których nie może i nie powinien przerzucać na innych. Np. rodzice muszą wychowywać swoje dzieci. To nie jest tylko ich prawo, to jest także ich obowiązek względem Boga, Kościoła i społeczeństwa. Nie można też działać wbrew nim. To znaczy można, bo człowiek ma wolną wolę i „wszystko mu wolno” (nawet jeśli nie wszystko przynosi mu i innym korzyść)[2]. Ale kiedy działa się przeciw nim zazwyczaj niszczy to ład i zaufanie społeczne. Dlatego posłowie danego państwa powinni się troszczyć o dobro tegoż państwa a nie całego świata, a już nie tylko swojej partii politycznej, lekarz nie powinien działać na szkodę pacjenta a policjant łamać prawa, którego jest strażnikiem.

Hierarchia obowiązków stanu

Obowiązki stanu mają swoją „hierarchię”. To ważne by o tym wiedzieć w kontekście formowania sumienia. Zazwyczaj te, które odpowiadają za przerwanie społeczeństwa (małżeństwo, rodzina) są wyżej nad obowiązkami wynikającymi ze statusu. Nad nimi są obowiązki wnikające z Chrztu Świętego (troska o własne zbawienie).

I tak obwiązki stanu wynikające z małżeństwa mają pierwszeństwo przez obowiązkami wynikającymi np. z pracy (co nie dla wszystkich jest oczywiste). Czyli nie tratuję pracy jako czegoś ważniejszego od mojego małżeństwa i rodziny. Skoro zawarłem związek małżeński to mam w pierwszym rzędzie o nie się troszczyć. Praca umożliwia mi spełnianie tego obowiązku (utrzymanie rodziny) ale bynajmniej go nie znosi ani nie zastępuje. W końcu nie można utrzymać rodziny tylko pieniędzmi. Zwłaszcza, jeśli się rozpada na podstawowym poziomie, z powodu mojego zaniedbania innych jej potrzeb (które niekoniecznie są materialne).

Co mogę zrobić, aby lepiej kształtować swoje sumienie?

Zastanów się:

  • Jaki jest mój stan?

  • Czy jest jeden, czy kilka? Jak układa się ich hierarchia?

  • Jakie obwiązki z nimi się wiążą?

  • Czy się z nich wywiązuję? Czy uciekam? Jak?

  • Co mogę zrobić, aby to naprawić? Co mogę zrobić lepiej?

  • Co powinienem przestać robić, bo zaprzecza to temu do czego zostałem powołany, wybrany?

  • Co powinienem przestać robić, bo przeszkadza to wypełniać moje ważniejsze obowiązki?

Jak to pomaga kształtować sumienie?

Kiedy poznaję swoje obowiązki (pamiętaj, wszystko w świetle Prawa Bożego i Kościelnego tam, gdzie dotykają mnie jako katolika) zaczynam widzieć drogę. A skoro widzę drogę, to widzę też, gdzie stawiam źle stopy. Jeśli jestem mądry nie chcę chodzić „źle” Nie chcę źle wywiązywać się ze swoich obowiązków (albo gdy jeszcze nie jestem na tym etapie, nie chcę by mówiono, że źle wywiązuję się ze swoich obowiązków). Zaczynam wdrażać „autokorektę” zachowania. Aż się utrwali.

Krok Trzeci: Codzienny Rachunek Sumienia

To stara i dobra praktyka.

Pozwala on wyłapać momenty, w których nasze sumienie zaczyna szukać wymówek lub staje się „głuche” na prawdę Boga i zaczyna iść za „moją” prawdą.

Tu ważna uwaga:

Praktykowanie codziennego rachunku sumienia nie polega na recytowaniu listy grzechów, które popełniłem tego dnia, ale przede wszystkim na treningu „uważności”.

Nie powinno się go zaczynać od grzechów, ale od podziękowania Bogu za dobro. Pamiętajmy sumienie ma rozpoznawać dobro i zło. Jak możemy rozpoznać dobro, jeśli skupiamy się tylko na tym co złe? Dlatego rozpoznanie dobra, jakie otrzymaliśmy od Boga i które my sami czynimy jest ważne. Nie po to by ćwiczyć pychę („słudzy nieużyteczni jesteśmy”) ale by widzieć to, że poruszam siew dobrym kierunku – nie tylko unikam zła, ale też czynie dobro. Potrafię to zrobić.

Jaki byłby schemat tego codziennego rachunku sumienia[3]?

Etap pierwszy:

Podziękuj Bogu, naszemu Panu za otrzymane dobrodziejstwa, także za te, które Ty uczyniłeś. To, że możesz czynić dobro jest też Jego darem.

Ten krok pomaga zauważyć dary Boga, Jego Obecność, która są obecne w moim życiu. A której często nie dostrzegam, bo Bóg się nie narzuca, nie robi sobie selfie i nie wrzuca na Instagram. Ale jest obecny. Zauważmy to. I działa też przez mnie. Ja mogę przekazywać Jego obecność innym.

Etap drugi:

Proś o łaskę poznania grzechów. A potem także o łaskę porzucenia ich. Jeszcze nic nie robimy innego. Prosimy o łaskę. Opieramy się na Nim zanim przejdziemy dalej.

Chcemy widzieć, jak jest naprawdę. Więc zwracamy się do Niego by nam pokazał. Widząc, że wszystko co czyni, czyni dla naszego dobra. Także pokazanie nam prawdy o nas (tej dla nas niewygodnej).

Dlaczego jednak prosimy też o łaskę porzucenia grzechów?

Bo o ile ich poznanie grzechów jest to dla nas osiągalne, jeśli podążamy za Prawem Bożym (chyba, że sami siebie sabotujemy), to ich porzucenie jest trudniejsze. Potrzebujemy łaski Boga, bo nie walczymy przeciw „ciału i krwi” ale „mocom i zwierzchnościom na wyżynach niebieskich” (Ef 6,12). I tu jest miejsce by o nią poprosić. Pamiętajmy „On zwyciężył świat” (por. J 16,33).

Etap trzeci:

Tu jest moment na „właściwy” rachunek sumienia:

Zobacz swój dzień, jak wyglądał. Przyjrzyj się najpierw swoim myślom, potem temu co mówiłeś, a w końcu uczynkom i zaniedbaniom (zaniedbania to uczynki, które powinny się wydarzyć a nie wydarzyły się np. z tego powodu, że ulegliśmy lenistwu albo złości). Zobacz w którym momencie odszedłeś od Prawa Bożego, przykazania miłości i swoich obowiązków stanu.

W tym kroku chcemy zobaczyć grzechy nie po to by się nimi przerażać lub dołować, lecz by wiedzieć co powinniśmy porzucić. A także, gdzie są momenty, kiedy wpadamy w pułapkę Złego (świadomość, gdzie jest pomaga nam jej uniknąć na przyszłość).

Etap czwarty:

Poproś Boga, naszego Pana, o przebaczenie grzechów.

To ważne. Musimy się uczyć prosić o przebaczenie. By nie ulegać dumie, że „ja nic przecież złego nie robię”. Prośba o przebaczenie jest przyznaniem się, że tak, ja mogę uczynić zło. Ale też dostrzegam je i przepraszam. A potem idę do następnego kroku.

Etap piąty:

Postanów poprawę za Jego łaską. I trzymaj się tego. Zarówno postanowienia jak i łaski.

To ważny krok. Będziemy o nim mówić więcej w artykule poświęconym właśnie dokładnym etapom rachunku sumienia i Spowiedzi Świętej. Ale w skrócie chodzi o to by nie skończyło się na „przepraszam”. Musi za tym iść działanie, inaczej cała ta praca jaką włożyliśmy w rachunek sumienia byłaby bezprzedmiotowa.

Można powiedzieć, że codzienny rachunek sumienia jest po to abyśmy wyszli z niego z „listą zadań”, które umożliwią nam „wzrost w świętości” następnego dnia. I z łaską Bożą potrzebną to tego by je wykonać.

Zakończenie

Wiesz co robić. Działaj.

Bóg ci pomoże, na każdym etapie Twojego rozwoju duchowego, jeśli poprosisz.

Ale nie zbawi Cię „na siłę” jeśli odmówisz podążania za Nim. Jest Panem ludzi wolnych nie niewolników

„Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21). Nie pozwól by Zły dyktował Ci jak masz żyć. By narzucał Ci swoje Prawa. Nawet jeśli wydają ci się miłe dla oczu i dobre do zdobycia czegoś dla siebie[4]. Zwycięż je dobrem Prawa Bożego i prawa Jego miłości.

Agnieszka Myszewska-Dekert

Przypisy:

[1] Bardzo zaskoczyło mnie to przy okazji słuchania książki Anderw Carnegie „Jak stać się Bogatym”. Wiele jego rad mówi właśnie o tym: by zamiast skupiać się na zysku i dążeniu do sukcesu raczej skupić się na tym by być moralnym, odpowiedzialnym i pracowitym (i tak, kreatywnym i przedsiębiorczym też). Uczy on, że bogactwo nie jest samo dla siebie, ale też musi być użyte dla dobra społeczeństwa. Bardzo ciekawe spojrzenie. Zupełnie inne niż większość dzisiejszych poradników o zarabianiu. Skupia się nie na tym jak człowiek będzie zdobywał bogactwo ale raczej: jaki człowiek będzie je budował.

[2] Por 1 Kor 6,12

[3] Posiłkuję się tu schematem jaki zamieszcza św. Ignacy Loyola w swoich „Ćwiczeniach duchowych”.

[4] Por Rdz 3,6

Twoje wsparcie jest cenne!

Doceniasz nasze treści? Twoje wsparcie jest cenne. Możesz nam podziękować tutaj – każda wirtualna kawa to dla nas wielka pomoc w rozwoju tego projektu.

Enjoying our content? Your support is vital. You can show your appreciation here – every virtual coffee is a huge help in keeping this project growing.

Najnowsze Artykuły

Nasza strona to przestrzeń, w której dzielimy się z Tobą naszą wiedzą, a także naszym doświadczeniem w rozwijaniu życia duchowego i rodzinnego. Znajdziesz tu artykuły, porady i materiały, które pomogą Ci głębiej rozumieć wiarę oraz łączyć ją z codziennym życiem.

kontakt@credo-confiteor.com

Newsletter

Zostaw swój adres aby otrzymać od nas wiadomości

@Credo-confiteor.com