Listy o Mszy Św. „Trydenckiej”: Lepiej późno niż wcale, czyli o Wniebowstąpieniu Pańskim

"Zmiana dokonująca się podczas wniebowstąpienia nie polega na usunięciu Chrystusa ze świata, ale na tym, że odtąd będzie On widzialny w inny sposób"

Grafika: wg. własnego pomysłu, materiały: Canva

Care Amice!

Ciężki semestr powoduje, że nie mogę pisać do Ciebie tak często, jakbym chciał. A ponieważ rok liturgiczny biegnie naprzód, minęło po drodze wiele jego punktów, które domagałyby się krótkiego choćby liturgicznego komentarza. Wybacz mi zatem, że w Niedzielę Trójcy Świętej wrócę do dnia Wniebowstąpienia naszego Pana. Pocieszam się, że choć w ramach linearnego czasu jestem spóźniony, to liturgia biegnie swoim cyklicznym rytmem, więc to, co napiszę dzisiaj zachowa swój sens na przyszłość.

Zabawna sprawa, ale po napisaniu tego tekstu Agnieszka uświadomiła mi, że już na ten temat pisałem. I faktycznie, przy poprzednim Wniebowstąpieniu popełniłem list, w którym zwracałem uwagę na bardzo zbliżone, miejscami wręcz te same sprawy. Zacytowałem tam częściowo ten sam tekst, co dzisiaj, odniosłem się do tego samego obrzędu, co teraz. Ale jednocześnie podszedłem teraz odrobinę inaczej do niektórych spraw, a że repetitio est mater studiorum, ośmielam się nie pisać nic nowego, tylko zaproponować Ci teraz tematycznie ten sam, ale treściowo odrobinkę odmienny list :)

Popraw mnie, jeśli się mylę, ale mam wrażenie, że dziś Wniebowstąpienie Pańskie jest uroczystością, której znaczenie dla całego roku liturgicznego, a nawet dla samego okresu wielkanocnego jest słabo rozpoznawalne. W dodatku Kościół niejako zwolnił się z czuwania nad tym znaczeniem, przesuwając jej świętowanie z czwartku wypadającego dziesięć dni przed Zesłaniem Ducha Świętego na kolejną niedzielę. (Swoją drogą, to przesunięcie jest zgodne z rubryką zawartą w zreformowanym mszale, co z zaskoczeniem niedawno skonstatowałem; dotychczas sądziłem, że przeniesienie W Polsce Wniebowstąpienia na niedzielę w 2004 r. było inicjatywą naszej Konferencji Episkopatu.) Tymczasem jest to dzień, którego liturgiczny sens jest absolutnie centralny, dzień, będący początkiem liturgii jako takiej. Tak pisze o tym Laurence P. Hemming:

Francuski teolog Jean Corbon pisze, że wniebowstąpienie to „przede wszystkim początek zupełnie nowej relacji wiary, nowego czasu – liturgii w czasach ostatecznych”. Niemniej jednak liturgia czasów ostatecznych nie powstaje tutaj, ale raczej zyskuje możliwość bycia widzialną i rozumianą. Jak zobaczymy w ostatnim rozdziale, jej początek ma miejsce w niebiańskich narodzinach Chrystusa. Zmiana dokonująca się podczas wniebowstąpienia nie polega na usunięciu Chrystusa ze świata, ale na tym, że odtąd będzie On widzialny w inny sposób – sposób, który jest dla nas błogosławieństwem, a więc przesłaniem łaski potwierdzającej. To dlatego właśnie tego dnia, po odczytaniu Ewangelii, gasi się paschał, a następnie wynosi go z kościoła – światło Chrystusa, niegdyś umiejscowione w fizycznym ciele znajdującym się w fizycznej lokalizacji (co w liturgii ukazane jest poprzez śpiewanie słów samego Pana w Ewangelii) objawia się teraz na inne, różnorakie sposoby, które skutkują takim samym błogosławieństwem, jakie wcześniej niosła ze sobą jedynie Jego obecność. Oblubieniec i Arcykapłan obecny jest teraz w każdej świątyni, w każdym miejscu, z którego możemy ujrzeć zstępowanie Nowego Jeruzalem, rzeczywistej, fizycznej lokalizacji obecności Boga na ziemi[1].  

Pan Jezus dalej jest z nami, ale inaczej. Inaczej, bo sakramentalnie, a jeśli sakramentalnie to tym samym liturgicznie. Trudno to znaczenie przecenić.

Czy czytając zacytowany fragment z Hemminga, coś Cię nie uderzyło? Jeśli znasz tylko liturgię posoborową, mogły to być słowa dotyczące gaszenia paschału. Mszał Jana XXIII przepisuje je króciutką rubryką: Dicto Evangelio, exstinguitur cereus Paschalis („Po odczytaniu Ewangelii gasi się świecę paschalną”). Ów bardzo prosty i w tej swojej prostocie wymowny obrzęd nie zachował się w Mszale Pawła VI i w rycie zreformowanym paschał pali się do końca okresu wielkanocnego.

Muszę przyznać, że choć cała posoborowa reforma liturgiczna budzi moje – delikatnie mówiąc – wątpliwości, to są takie jej elementy, wobec których ogarnia mnie po prostu zdumienie. W przypadku takich zmian, jak ta z (nie)gaszeniem paschału wynika ono z faktu, że wydaje się ona kompletnie niezrozumiała z perspektywy pewnych zasad samej reformy. Jedną z nich miało być doprowadzenie do tego, aby liturgia jasno przekazywała treści wiary, aby nie skrywała ich za złożonym i nieprzejrzystym ceremoniałem. Sam w sobie ten pomysł jest bardzo dyskusyjny, ale zostawmy to na razie na boku. Gaszenie paschału po odczytaniu perykopy ewangelicznej mówiącej o odejściu naszego Pana do nieba jest znakiem tak jasnym, prostym i przejrzystym, a jednocześnie tak – mówiąc po Ricoeurowsku – dającym do myślenia, że usunięcie go jawi się jako paradoksalne dążenie do zaciemnienia sensu liturgii końca okresu paschalnego. To właśnie tego typu znaki są drogowskazami czy też kamieniami milowymi liturgii. Bez nich traci ona punkty orientacyjne.

Twój in Christo,

Tomasz Dekert

Przypisy

[1] L. P. Hemming, Kult jako objawienie. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość katolickiej liturgii, tłum. L. Bigaj, Kraków 2019, s. 146–147.

Kontakt

Twoje wsparcie jest cenne!

Twoje wsparcie jest cenne. Pomaga nam dalej robić to, do czego czujemy się wezwani: pomagać dorosłym odkrywać piękno wiary, tradycji. liturgii i życia chrześcijańskiego.

Dziękujemy za Twoją życzliwość!

Najnowsze Artykuły

Pozostańmy w kontakcie

Zapisz się, jeśli chcesz od czasu do czasu otrzymać od nas krótki list — o nowych treściach, ważnych tematach i tym, nad czym obecnie pracujemy.

Nasza strona to przestrzeń, w której dzielimy się z Tobą naszą wiedzą, a także naszym doświadczeniem w rozwijaniu życia duchowego i rodzinnego. Znajdziesz tu artykuły, porady i materiały, które pomogą Ci głębiej rozumieć wiarę oraz łączyć ją z codziennym życiem.

kontakt@credo-confiteor.com

Newsletter

Zostaw swój adres aby otrzymać od nas wiadomości

@Credo-confiteor.com