Nawrócenie to Zmiana Myślenia

"Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane." (Syr 15,17)

Grafika: wg. własnego pomysłu, materiały: Canva

Spis Treści

Nawrócenie to początek duchowej drogi

Często powtarza się „że każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku". W życiu duchowym to nawrócenie jest owym pierwszym krokiem.

Czasem jest to dosłowne nawrócenie: jesteśmy w stanie grzechu ciężkiego, zerwaliśmy kontakt z łaską. I teraz musimy cofnąć się o kilka kroków, wrócić do miejsca, w którym wszystko poszło źle, uznać, że faktycznie była to nasza zła decyzja i przyniosła złe rzeczy. Czyli cofnąć do miejsca, w którym przekroczyliśmy Prawo Boże. To prawo, którego celem jest poprowadzić nas do miłości i życia.

Ale czasami nasze nawrócenie wymaga bardziej subtelnego podejścia. Jesteśmy w łasce, ale jeszcze nie żyjemy pełnią wiary. Pełnią swoich możliwości. Nie wykorzystujemy darów, które otrzymujemy, ograniczamy, spowalniamy i sabotujemy sami siebie.

Metanoia - zmienić swoje myślenie

Greckie słowo, które w Piśmie tłumaczymy jako „nawrócenie" znaczy dosłownie „zmienić swoje myślenie". I to jest istota nawrócenia. Aby móc w ogóle rozważyć konieczność nawrócenia się, powrotu do Boga i uznania za swój drogowskaz życia według Jego a nie swoich przykazań, według Jego a nie swojej wizji człowieka – musimy być gotowi zmienić swoje myślenie.

Jak to robimy? Na początku musimy zakwestionować to, że „mamy rację”. To dość nieintuicyjne we współczesnym świecie, gdzie naciska się by „ufać sobie”, „iść za swoim pragnieniem”, a przede wszystkim zawsze jako pierwsze stawiać swoje „ja”: swoje zasady, swoje marzenia, swoje wartości.

Ale zakwestionowanie swojej „racji” jest konieczne. Dlaczego?

Jeśli faktycznie „mamy rację”, to nie musimy się nigdzie nawracać.  Proste. Nie musimy powracać czy zmieniać kierunku swojego działania. Przecież, według nas idziemy w dobrym kierunku. Idziemy naprzód za swoim własnym przewodnictwem, ku swoim własnym celom. I w związku z tym nie czujemy zbytnio potrzeby by to Bóg nam przewodził. Czasem przyznajemy Mu trochę uznania, ale nie na tyle by miało to realny wpływ na nasze życie.

Jeśli nie zakwestionujemy tej „własnej racji” - nie pójdziemy dalej w życiu duchowym. Przynajmniej nie w tym kierunku, do którego chce nas zachęcić Pan. Docelowo trudno będzie nam osiągnąć życie wieczne, bo to jest życie z Nim a nie obok Niego. Nie pójdziemy dalej, bo nie mamy jak. Nie widzimy drogi. Nie dostrzegamy, że jest inna, lepsza, doskonalsza droga (1 Kor 12,31). Więcej, nie dostrzegamy, że droga, nasza droga, na której jesteśmy prowadzi nas w ciemność. Dla nas wydaje się całkiem jasna i miła. I nasza.

Oszukujemy więc siebie tak skutecznie, że nie tylko nie widzimy najmniejszej potrzeby by podążać drogą wskazaną przez Chrystusa, ale nadto nie jesteśmy w stanie jej zobaczyć. Co więcej, nie obchodzi nas to. Mamy swoje pomysły na życie, swój system wartości do którego wszystko mierzymy. Bóg wydaje się być dla nas kimś zupełnie zbędnym a Jego prawo jawi się nam jako opresyjne, „nie na nasze czasy” lub w najlepszym razie, niepotrzebne dla nas – przecież ogólnie jesteśmy w porządku.

Przestać oszukiwać samego siebie

Taka sytuacja, taki sposób myślenia, taka niechęć do zakwestionowania swojej racji, może dotyczyć każdego z nas. Nie tylko wielkich grzeszników ostentacyjnie zrywających więzy z Bogiem. Każdy z nas jest zagrożony upadkiem, bo żyjemy w upadłym świecie. A czasem nie dostrzegamy tego, że spadamy: mała niewierność tam, kłamstwo tutaj, pobłażliwość swoim słabościom, naginanie prawa do swojej sytuacji…

To dlatego św. Jan apostoł mówi, że „kiedy mówimy, że nie mamy grzechu to samych siebie oszukujemy i prawdy w nas nie ma” (1 J 1,8). Greckie słowo πλανάω (planao), które jest tu użyte oznacza nie tyle tylko oszukać, ale też „zbłądzić”, „uwieść”, „zboczyć z drogi”, „pomylić się”. Co dobrze pokazuje czym jest to „oszukiwanie siebie” – jest „uwodzeniem myślenia” prowadzeniem go na błędne ścieżki rozumowania i wyborów. I dlatego nawrócenie jest zmiana tegoż myślenia i skierowaniem go we właściwym kierunku.

Aby więc w ogóle rozważyć konieczność nawrócenia musimy zmienić swoje myślenie na wiele tematów. Ale na początku wystarczy, że uznamy, że Bóg chce dla nas dobra. W końcu dał nam swojego Syna, który poniósł śmierć na krzyżu by nas odkupić od śmierci. A skoro Bóg chce dla nas dobra to może warto także rozważyć czy droga, którą tak bezkrytycznie podążam, a która jest w jawny lub ukryty sposób sprzeczna z Jego prawem jest dla mnie naprawdę najlepszym i najzdrowszym wyborem?

Oddać chwałę Bogu

Hebrajskie słowo „kawod”, które tłumaczymy jako „chwała" pochodzi od rdzenia oznaczającego „ciężar." Kiedy zmieniamy swoje myślenie kwestionujemy też swoje „pierwsze” miejsce we wszystkim. Ciężar przewodnictwa i troski oddajemy Bogu.

Chwała należy się Bogu. To ciężar. Ciężar rzeczywistości i odpowiedzialności.

To naprawdę wielka ulga. Nie musieć dźwigać na sobie ciężaru swojego szczęścia, pozwolić się nieść, zaopiekować. Prawdziwe nawrócenie zawsze daje ulgę. Najpierw z powodu ściągnięcia z siebie balastu grzechów, których często bronimy, a które tak naprawdę nas przygniatają i spowalniają i oszukują nas na naszym szczęściu. A potem ze świadomości, że „Jemu zależy na nas!” Że nie jesteśmy sami, że On się troszczy, pomaga, chroni, otacza opiekę. Daje prawdziwą radość.

Wrócić do łaski i z nią współpracować

Wielki Post to czas, gdy wezwanie do nawrócenia jest szczególnie mocne. Mamy dodatkowe duchowe i liturgiczne wsparcie by to się udało. Ten okres liturgiczny naprawdę pomaga się nawracać. Przypomina nam dlaczego się nawracamy, daje środki tego nawrócenia – więcej niż w innym okresie liturgicznym.

Pierwsze nawrócenie to odzyskanie łaski. Jest stosunkowo proste, kiedy zakwestionujemy już "swoją" mądrość i jesteśmy gotowi dla miłości Chrystusa, który dla nas poniósł nasze grzechy na drzewo krzyża „ponieść ciężar wstydu z powodu swojej głupoty” przed kapłana w konfesjonale (lub do chrzcielnicy, jeśli nigdy nie byliśmy ochrzczeni). Pamiętajmy tutaj, że celem Ojca nie jest osądzenie nas czy „pokazanie nam naszego miejsca w szeregu”, ale przebaczenie, uczynienie nas swoimi dziećmi.

Idziemy do spowiedzi, korzystamy z Sakramentu Pojednania, aby pojednać się z Bogiem. Aby wrócić. Odzyskać łaskę, którą otrzymaliśmy na Chrzcie Świętnym i możliwość duchowego wzrostu nie tylko tutaj na ziemi, ale też „na dziedzińcach Boga naszego”. Dwie części duszy łączące się w jeden most. Scalamy naszą duszę, aby nie była już rozdartą przez grzech, boleśnie zranioną i krwawiącą, szukającą i wołającą w pustkę.

Drugie nawrócenie jest subtelniejsze. Ale nie mniej konieczne. Jesteśmy w łasce, ale nasze „małe' słabości przeszkadzają nam wzlecieć, ciągnąc się za nami jak łańcuchy. To dlatego zaleca się, aby codziennie robić rachunek sumienia. Wg trzech miłości (do Boga, innych i samego siebie) oraz przykazań Bożych i grzechów głównych. Takie codzienne badanie (czy choćby co tygodniowe) jasno pokazuje nam, gdzie jest nasza słabość i gdzie potrzebujemy korekty lub pomocy.

To drugie „nawrócenie” mają wspomóc nasze „postanowienia na Wieki Post”. Ich celem nie jest zrzucenie fizycznej wagi, odchudzenie ciała. To może się stać, ale jest naprawdę drugorzędne. Celem postanowień wielkopostnych (i wszystkich innych mających wspierać nasz rozwój duchowy) jest zrzucenie ciężaru naszych słabości i grzechów. Odchudzanie duchowe, by pozbyć się tego co nie pozwala nam dążyć z lekkim sercem ku niebu. Postanowienia na Wielki Post powinny ćwiczyć nas w tej cnocie, tej duchowej umiejętności, z którą najbardziej niedomagamy, albo pomóc wyrugować wadę, która najbardziej przeszkadza nam cieszyć się „radością naszego zbawienia”. Warto tak na nie spojrzeć. I się ich podjąć. Jesteśmy wiecznymi uczniami Pana. Nigdy nie jesteśmy „za starzy” by nauczyć się czegoś nowego, co może ocalić nam życie.

Nie jesteśmy sami

Nie walczymy sami. To bardzo ważne by to pamiętać. Bo inaczej upadniemy pod ciężarem samych myśli o nawróceniu, nie mówiąc już o staraniach. Bóg nam pomaga. Bóg pragnie nam pomóc i jest z nami na każdym etapie naszej drogi. To cały sens nawrócenia: zaufać Mu. Pozwolić się nieść. Jemu zależy na nas.

Agnieszka Myszewska-Dekert

Najnowsze Artykuły

Nasza strona to przestrzeń, w której dzielimy się z Tobą naszą wiedzą, a także naszym doświadczeniem w rozwijaniu życia duchowego i rodzinnego. Znajdziesz tu artykuły, porady i materiały, które pomogą Ci głębiej rozumieć wiarę oraz łączyć ją z codziennym życiem.

kontakt@credo-confiteor.com

Newsletter

Zostaw swój adres aby otrzymać od nas wiadomości

@Credo-confiteor.com