"Niebiosa rosę spuście nam z góry" grafika: wg. własnego pomysłu, Canva, zdjęcie Rorate ceali: DerHexer
Sum paratus ad adventum Dei
Jestem gotowy na przyjście Pana
wezwanie adwentowe
W poprzednim tekście mówiliśmy o tym czym jest Adwent, skąd się wziął i czym jest ten okres liturgiczny. Teraz chciałam zatrzymać się na jednej z najważniejszych tradycji z nim związanych, takiej, która umożliwia nam w pełni wykorzystać potencjał Adwentu. Są nią Roraty, czyli Msza Wotywna o Najświętszej Maryi Pannie.
Jak wiadomo każdy z okresów Roku Liturgicznego ma swoją specyfikę.
Na czym polega specyfika Adwentu?
Jak wspominaliśmy Adwent znaczy przyjście. Przyjście Pana. I naszą gotowość na to przyjście. A to oznacza przygotowanie. Wszystko co robimy w Adwencie jest albo powinno być właśnie przygotowaniem. Na to by móc spotkać się z przychodzącym Panem (stąd kolor filetowy szat liturgicznych, który mówi zarówno o oczekiwaniu jak i pokucie, która ma być przygotowaniem duszy na nadchodzące światło).
I to właśnie Roraty są najlepszym przygotowaniem do świąt Bożego Narodzenia.
„Roraty” to zwyczajowa nazwa Mszy Wotywnej o Najświętszej Maryi Pannie, którą (szczególnie w Polsce) odprawia się w Adwencie. Tradycyjnie była to pierwsza Msza Święta dnia odprawiana wcześnie rano, przed wschodem słońca.
„Na Mocy starodawnego zwyczaju śpiewa się najsolenniej w czasie Adwentu, w godzinach rannych przed wschodem słońca, w kościołach polskich, przed ołtarzem Najświętszej Panny lub, jeśli z wystawieniem się odbywa, przed wielkim, wotywę o Matce Bożej: Rorate… z jedną tylko modlitwą, Gloria i Credo, z prefacją o Najświętszej Pannie, w której umieszczone są słowa: et te in veneratione.. i z Ita missa est i ostatnią ewangelią św. Jana”[1].
Roraty to „Msza Wotywna” lub w skrócie „Wotywa”. Co to takiego?
„Msze wotywne, missae votivae, nazwę swoją zawdzięczają wyrazowi votum, ale nie w znaczeniu ślubu, lecz w znaczeniu pragnienia pobożnego odprawienia mszy specjalnej. Nie stosują się ani do oficjum brewiarzowego ani do komemoracyj tego dnia odmawianych, ale wyrażają albo własną pobożność szczególną celebransa albo życzenie osób o odprawienie mszy wotywnej proszących, albo wreszcie wolę Kościoła”[2].
Tłumacząc: Msza wotywna jest to Msza odprawiana w konkretnej intencji lub ze szczególnej okazji, a nie według formularza na dany dzień kalendarza liturgicznego. Słowo wotywny (łac. votivus) pochodzi od łacińskiego słowa votum, które oznacza ślub, życzenie, obietnicę, pobożne pragnienie, ofiarę. Missae votivae to dosłownie "Msze ze ślubu" lub "Msze wynikające z pobożnego pragnienia".
Jest to więc Msza okolicznościowa z użyciem specjalnego formularza mszalnego (czytań, modlitw). Jej głównym celem jest wyrażenie pobożności (oddaniu czci konkretnej osobie – Maryi, Chrystusowi), spełnienie ślubu lub uproszenie łaski (np. w związku z ważnym wydarzeniem np. małżeństwem).
Popularność Mszy wotywnych w średniowieczu i później wynikała z kilku czynników:
Były dopasowanie do codziennego życia: Liturgia wotywna pozwalała Kościołowi reagować na bieżące potrzeby i wydarzenia w życiu ludzi – od klęsk żywiołowych, przez wojny, po osobiste pragnienia, takie jak prośba o potomstwo czy zdrowie.
Wzmacniały pobożność „zwykłych” ludzi: Stanowiły one kanał, przez który pobożność ludowa mogła wejść do oficjalnej liturgii. Wierni czuli, że ich osobiste intencje są bezpośrednio włączone w Ofiarę Chrystusa.
Kapłanom Msza wotywna pozwalała skupić się na konkretnej tajemnicy wiary lub świętym do którego mieli szczególną cześć.
Msze wotywne są nam znane, i często w nich uczestniczymy, choć zazwyczaj nie wiemy, że nimi są. Najpopularniejsza Msza wotywna (poza Roratami) to Msza wotywna o Najświętszym Sercu Pana Jezusa (Pierwsze piątki miesiąca) i Msza wotywna o Niepokalanym Sercu Maryi (Pierwsze soboty miesiąca).
Adwent od samego początku był związany z Matką Bożą. Początkowo było to związane z pierwotną datą Święta Zwiastowania Pańskiego (18 grudnia) oraz faktem, że to Ona była w centrum Obietnic Bożych i przez Nią Chrystus narodził się na świat.
Matka Boża jest naszą szczególną przewodniczką w Adwencie aż do Bożego Narodzenia i od Bożego Narodzenia aż do powtórnego przyjścia Chrystusa. Wie co znaczy czekać, wie co znaczy być uczestnikiem tajemnic Bożych, rozważa je, strzeże i zachowuje. To w Jej osobie w sposób wyjątkowy spełniły się w końcu Obietnice Pańskie. Dlatego w tych dniach szczególnie wzywamy Jej opieki i wstawiennictwa, prosząc by pomogła nam przygotować się na przyjście Pana, nauczyła nas, tak, byśmy byli godni stanąć przed nim i gotowi na to.
Nazwa wotywy „Roraty” (podobnie jak nazwy niedzieli Laetare i Gaudete) pochodzi od pochodzi od jej introitu (śpiewu na wejście), który zaczyna się od słów: rorate cæli desuper „spuśćcie rosę niebiosa”.
Dlaczego to jest ważne. Jak wspomnieliśmy poprzednio, obchodzenie Adwentu (mniej lub bardziej oficjalne) zaczęło się ok V w. W tym czasie zaczęto też na Wschodzie obchodzić 18 grudnia Święto Zawistowania Pańskiego (które potem przeniesiono na 25 marca). W liturgii rzymskiej obchodzono tajemnicę Zwiastowania pierwotnie również w Adwencie, a mianowicie w środę Suchych Dni grudnia.
„Jeszcze za Leona Wielkiego Suche Dni grudniowe miały charakter dziękczynny (za plony), ale już w VI w. środa Suchych Dni otrzymała charakter maryjny (Offertorium: „Ecce Virgo concipiet” — obecnie ant. na Komunię), jeszcze bardziej podkreślony przez Grzegorza Wielkiego poprzez wprowadzenie do jej formularza introitu „Rorate”, lekcji o dziewiczym poczęciu i narodzeniu, oraz ewangelii o Zwiastowaniu”[5].
Ponieważ Matka Boża zawsze cieszyła się w Kościele Katolickim szczególna czcią i miłością, Msza środy Suchych Dni grudnia stała się w średnich wiekach bardzo popularna. Nadano jej nawet nazwę „Missa aurea” (Złota Msza). W XIII w. zaczęto ją używać poza środą Suchych Dni — jako wotywy o Najświętszej Maryi Pannie. Szczególnie w soboty i w „wolne” dni Adwentu (bez przypisanych im świąt). Niektóre kraje (Niemcy, Czechy) rozciągnęły wotywę „Rorate” na okres całego Adwentu, a Polska w pewnych wypadkach nawet na cały rok[6].
Roraty, to jedna z najstarszych liturgicznych tradycji Polskich sięgająca średniowiecza. Pierwsze udokumentowane wzmianki o odprawianiu Rorat w Polsce pochodzą z XIII wieku i znajdują się w księgach śląskich cystersów (z ok. 1250 r). W XIV w. wotywę Rorate wraz z sekwencją „Mittit ad Virginem” (Posłany do Panny) zawiera już większość polskich Mszałów zarówno diecezjalnych jak i zakonnych[7], co świadczy o tym, że wotywa Rorate była już wtedy sparowana w całej Polsce.
Do popularyzowania Rorat przyczyniły się liczne Bractwa literackie i Nauki Chrześcijańskiej (zakładane już w XIV, z których większość przetrwała do rozbiorów, kiedy to dekretem cesarza Józefa z 1783 zniesiono wszystkie bractwa katolickie, co dotknęło tą cześć Polski, która znalazła się pod zaborem austriackim), a które w swoich statusach nakazywały członkom obowiązkowe uczestnictwo w Roratach[8].
„Najbardziej jednak przyczynili się do rozpowszechnienia rorat w Polsce rorantyści i związani z nimi w wielu wypadkach psałterzyści a nawet mansjonarze. Ich znaczenie dla rozwoju rorat jest tak duże, że w wielu wypadkach im właśnie przypisywano rozpoczęcie tej wotywy w Polsce”[9]. Tzw. „Kapele” Rorantystów (w przeciwieństwie do bractw) były stowarzyszeniem kapłanów, których zadaniem było odprawianie wotywy Rorate przez cały rok.
„Czterowiekowa działalność Rorantystów nie jest bez znaczenia dla rozwoju rorat w Polsce. Tym bardziej, że działali w wielu ważniejszych ośrodkach całej Polski, z których brały przykład inne mniejsze ośrodki życia religijnego. Dzięki rorantystom msza Rorate rozszerzyła się na cały rok i stała się jedną z wotyw, a może nawet jedyną, do której byli przywiązani nie tylko ludzie prości, ale nawet, jak to można było zauważyć, biskupi i królowie. Najbardziej znani i zasłużeni dla wotywy Rorate byli Rorantyści wawelscy. Ich wpływ na inne kapele Rorantystów był dość poważny. Nawet wystrój kaplic innych kapel Rorantystów nawiązywał do kaplicy zygmuntowskiej na Wawelu”[10].
„Z biegiem czasu Roraty upowszechniały się i stawały się coraz bardziej popularne, do czego przyczyniło się niewątpliwie uznawanie Polski za kraj pod specjalną opieką Maryi. Roraty były jednymi z najwcześniejszych przejawów kultu maryjnego. Wyprzedziły nawet Godzinki i różaniec (taki, jaki znamy w dzisiejszej formule)”[11].
Kiedy po soborze Trydenckim zajęto się reformą liturgii, która miała na celu wprowadzenie jedności w publicznym kulcie oddawanym Bogu z terenu Polski wysłano do Kongregacji Świętych obrzędów zapytanie w sprawie adwentowej wotywy Rorate. Pytania dotyczyły zwłaszcza święta Niepokalanego Poczęcia oraz wątpliwości czy należy w czasie adwentowej wotywy odmawiać Gloria i Credo. Kongregacja dała swoją 22 sierpnia 1744 r.:
„Msza wotywna o Błogosławionej Maryi Dziewicy śpiewana przez cały czas Adwentu może być tolerowana, z wyjątkiem bardziej uroczystych świąt, pod warunkiem, że jest śpiewana bez hymnu "Chwała na wysokości" (oprócz sobót i w okresie oktawy tejże Błogosławionej Maryi) i bez "Wierzę", nie pomijając przy tym Mszy konwentualnej”[12].
Podobnie brzmiącą odpowiedź zawierał dekret z 29 stycznia 1752 roku, który choć także pozwalał Kościołowi Polskiemu na odprawianie Rorat przez cały Adwent (poza dniami na które przypadała uroczystość) odmawiał jej rangi „uroczystej” wotywy:
„Msza Roratnia, chociaż uroczyście jest śpiewana w Adwencie, nie jest jednak zaliczana do Mszy wotywnych z powodu poważnej potrzeby lub publicznej przyczyny: lecz może być brana pod uwagę tylko jako zwykła pobożność ludu”[13].
Jednak Tradycja odprawiania Rorat jako wotywy klasy I (uroczystej z Gloria i Credo) była tak mocna w Polsce, że znajdowało to swój oddźwięk chociażby w cytowanym wyżej fragmencie „Ceremoniału Parafialnego” z roku 1892, który w zasadzie był podręcznikiem liturgii dla kleru.
To napięcie między dekretem Oficjum a tradycją polską trwało aż do lat 50 XX wieku, kiedy to Ks. Kardynał Prymas Stefan Wyszyński (dekretem z 19 listopada 1957) próbował ujednolić sposób odprawiania Rorat, tym bardziej że z biegiem czasu wiele diecezji polskich uprosiło sobie (u Stolicy Apostolskiej) różne przywileje z nią związane. Po wejściu z życia nowego Kodeksu Rubryk Brewiarza i Mszału Rzymskiego uczynił to ponownie (dekretem z dnia 25 marca 1961 r). „Dekret dotyczy miejsca, pory dnia, ilości świec, formularza mszalnego oraz innych drobnych przepisów”[14].
Niedługo po tym, po reformie liturgicznej Soboru Watykańskiego II (która bardzo ograniczyła Msze wotywne), Konferencja Episkopatu Polski wystąpiła do Stolicy Apostolskiej z prośbą o zachowanie tradycji Rorat. Zgoda została wyrażona w dokumencie datowanym na 1969 rok. Konferencja Episkopatu Polski na tej podstawie wydała 31. 03. 1971 zarządzenie nr. 124 o Mszach wotywnych.
Zezwolono na odprawianie jednej Mszy Świętej wotywnej Rorate dziennie w dni powszednie Adwentu we wszystkich kościołach i kaplicach na terytorium Polski. Zezwolenie dotyczy dni powszednich Adwentu. Oznacza to, że w niedziele i uroczystości I klasy (np. Niepokalane Poczęcie, 8 grudnia) obowiązuje formularz Mszy z dnia, a nie Roraty.
„W tych Mszach wotywnych można odmawiać hymn "Chwała na wysokości Bogu" (Gloria); nie odmawia się natomiast wyznania wiary (Credo)”[15].
„Jak wcześnie rano wstają ludzie, czuwając i oczekując na przyjście swojego Zbawiciela.”
Biskup St. Hozjusz
Przez setki lat Wotywa Rorate była szczególnie umiłowana przez wiernych, którym bardzo zależało na tym by mogli w niej uczestniczyć, nie zrażając się ani pogodą, ani porą dnia, ani odległością od Kościoła. Jeśli z jakiegoś powodu nie mogli uczestniczyć w Roratach wielu z nich praktykowało „pośrednie” uczestnictwo w domu poprzez zapalenie świecy przez obrazem Matki Bożej i śpiewy adwentowe w porze Rorat.
„Wotywa Rorate należała do „nabożeństw” najbardziej popularnych. Skupiały się wokół niej wszystkie stany”[16]. „O licznym udziale ludu może świadczyć fakt, że w Krakowie w kościele mariackim w XVI w. wprowadzono specjalne „ciche roraty” dla robotników i służby, by zdążyli na oznaczoną godzinę do pracy. Jeżeli roraty były odprawiane w niedzielę, wówczas udział ludu w nich był tak liczny, że bardzo często cierpiała na tym suma”[17].
Dawniej: Przez wieki Roraty uznawano w tradycji polskiej za wotywę uroczystą I klasy, co oznaczało, że należało śpiewać hymn „Chwała na wysokości Bogu” (Gloria). Jest to istotna różnica, ponieważ w tradycyjnym, ścisłym Adwencie – jako czasie czuwania i pokuty – hymnu Gloria się nie śpiewa, czemu dawał wyraz wspomniany dekret z 1744 r. A ponieważ była to „uroczysta wotywa klasy pierwszej” należało również śpiewać (odmawiać) Wyznanie Wiary (Credo).
Teraz: Roraty pozostały wotywą o NMP w dni powszednie Adwentu. Jeśli chodzi o chodzi o hymn Gloria, na Roratach można, ale nie trzeba go odmawiać (jest to opcjonalne). Nie odmawia się Wyznania Wiary (Credo).
Kolorem szat roratnich jest biel.
„W liturgii białe paramenty są - jako symbol światła, chwały i czystości - przepisane na święta, które poświęcone są Bogu i Chrystusowi, z wyjątkiem świąt, w których obchodzi się pamiątkę męki Pańskiej. Biel obowiązuje także w święta Matki Bożej”[18].
„W świątyniach Pańskich, przed świtem, nocą,
Blaski jarzących świateł migocą”
“Staropolskie roraty i dwie pomniejsze poezye" Władysława Syrokomli[19],
Roraty tradycyjnie powinno odprawiać się przed wschodem słońca, w ciemnościach rozświetlanych tylko blaskiem świec. Ma być to pierwsza Msza odprawiana tego dnia.
„Msze święte roratnie powinny być sprawowane we wczesnych godzinach porannych, by ukazać to przejście: z ciemności do światła; ze świata pogrążonego w grzechu i beznadziei do świata, w którym przychodzący Zbawiciel otwiera wszystkim drogę do nieba i szczęścia”[20].
Niestety, ze „względów duszpasterskich” coraz częściej przesuwa się Roraty na wieczór. Jeśli dzieje się to po zmroku i jest to ostatnia Msza tego dnia może być to dopuszczalne. Dlaczego? Ponieważ dzień liturgiczny zaczyna się, za tradycją biblijną, po zachodzie słońca („stał się wieczór i poranek” jak mówi pieśń o stworzeniu), można więc argumentować, że jest to pierwsza Msza z dnia. Z tym że wtedy jest Msza roratnia z następnego dnia.
Tradycyjnie na Mszach roratnich używanych było siedem świec (a nie sześć jak podczas każdej innej Mszy Świętej sprawowanej przy Wielkim ołtarzu) z czego siódma, najwyższa była stawiana poza krzyżem. Ta dodatkowa świeca symbolizowała Matkę Bożą „jako jutrzenkę „przed przybyciem słońca”, którym był Chrystus”[21]. To właśnie tą siódmą świecę nazywa się „Świecą Roratnią”, Roratnicą lub po prostu Roratką. Teraz, choć w nowej liturgii nie używa się już sześciu świec, w niektórych Kościołach nadal zachowano tradycję Świecy Roratniej, choć zazwyczaj stawia się ją z boku ołtarza a nie na nim.
Dodatkowo przy Roratach niekiedy wykorzystywano siedmioramienne świeczniki stawiane z boku, nawiązujące do siedmioramiennego świecznika, który stał w Przybytku Pana. To właśnie z tymi świecznikami wiąże się ciekawy zwyczaj zapalania w nim świec przez przedstawicieli wszystkich stanów Polski (o tym poniżej).
Przez wieki trwania Rorat powstały wokół nich zwyczaje, które były pobożną odpowiedzią na Boże wezwanie. A ponieważ Adwent związany jest naturalnie ze światłem i oczekiwaniem na Światłość Prawdziwą, to właśnie przede wszystkim światło stało się tym co wyrażało tęsknotę wiernych, oczekiwanie i ich gotowość na przyjście swego Pana.
„Przedstawiciele różnych stanów na czele z królem podchodzili do ołtarza zapalając po jednej świecy i mówiąc przy tym: „Gotów jestem na Sąd Boży”. Liczba siedmiu świec była symbolem siedmiu stanów: król, prymas, senator, szlachcic, rycerz, mieszczanin i chłop. Z czasem zwyczajowi temu nadano znaczenie symboliczne. Siedem świec to wyobrażenie siedmiu radości lub siedmiu boleści Matki Bożej, względnie siedmiu darów Ducha Świętego”[22].
To bardzo piękna tradycja, która miała sięgać Bolesława Wstydliwego, wspominana także przez Władysława Syrokomlę, dziewiętnastowiecznego poetę, w poemacie „Staropolskie roraty”. I warto ją tu, choć we fragmentach, zacytować:
„Stał na ołtarzu przed mszą roraty
Siedmioramienny lichtarz bogaty;
A stany państwa szły do ołtarza,
A każdy jedną świeczkę rozżarza:
Król - który berłem potężnóm włada,
Prymas - najpierwsza senatu rada,
Senator świecki - opiekun prawa,
Szlachcic - co królów Polsce nadawa,
Żołnierz - co broni swoich współbraci,
Kupiec - co handlem rów bogaci,
Chłopek - co z pola, ze krwi i roli
Dla reszty braci chlób ich mozoli.
Każdy na świeczkę grosz swój przyłoży
I każdy gotów iść na Sąd Boży”[23].
Każdy z siedmiu przedstawicieli ówczesnych stanów Polski, który podchodził do ołtarza zapalając swoje światło jednocześnie deklarował gotowość na Sąd Boży. Ukazywał przez to swoją pokorę i oddanie jedynemu Władcy. A wiedząc, że „nie własną siłą człowiek zwycięża” jednocześnie przynosił przed jego Tron, za pośrednictwem Matki Bożej, prośby, aby móc godnie wypełniać swoje obowiązki stanu:
„Król, głosząc chwałę Boga jako jedynego prawowitego króla, poleca cały swój lud Bożej opiece i wyraża gotowość do godnego reprezentowania swojego kraju w imię Chrystusa. Zaznacza, że pod złotem okalającym jego skronie kryją się ciernie Jezusowej korony. Prymas, nazywając Pana Pasterzem ludu, składa prośby o dar mądrości, by mógł zawsze odróżniać dobro od zła oraz wsparcie i zapał przy głoszeniu Słowa Bożego. Idący za nim senator uprasza o godne wykonywanie swoich obowiązków, słuszne doradzanie królowi, tak, by jego rady zawsze służyły dobru poddanych. Szlachcic modlił się o obronę swojej wolności oraz o braterstwo wśród sejmowych współtowarzyszy, oraz wyrażał gotowość w każdej chwili do obrony wiary i kraju. Żołnierz podkreśla, że bez niczym są wysiłki jego stanu, bez Boskiego wstawiennictwa, zanosi prośby o tchnienie mocą wiarą siły, by mógł stawać w obronie słabszych. Kroczący dalej kupiec powierza swój stan w opiekę Bogu, dziękuje mu za dobrobyt i wszelkie łaski i prosi by trzymał On pieczę nad handlem bogacącym kraj. Ostatni w pochodzie rolnik, karmiący kraj ze swojej ciężkiej pracy, zwierza się Bogu z biedy i niedoli, prosząc o urodzaj plonów i ochronę przed nieszczęściami”[24].
„Tak siedem stanów z ziemicy całej,
Siedmiu płomieńmi jasno gorzały,
Siedem modlitew treści odmiennej
Wyrażał lichtarz siedmioramienny;
Lecz roratnego całość lichtarza
Wspólną modlitwę kraju wyraża.
A na ten lichtarz — komuż to dziwno,
Że Pan Bóg spuszczał rosę ożywną?
Królowie — dobrzy i chrobrej mocy,
Pasterze Pańscy — duchem wysocy,
Senatorowie — w radzie niezłomni,
Ziemianie — w sejmach na prawo pomni,
Żołnierz – jak olbrzym szedł jeden na stu,
Kupiec — przynosił bogactwo miastu,
Swobodny kmiotek — jak las miał zboże, —
Gotowi byli na Sądy Boże”.
Według autora świetność kraju dopóty trwała, dopóki praktykowana była opisana tradycja. Nie dlatego, że miała działanie „magiczne”, ale że codzienny wysiłek stanięcia przed Panem w dni Adwentu pomagał zobaczyć i przyjąć swoją odpowiedzialność i swoje obowiązki stanu. I jednocześnie nie traktować ich jako pretekst do wywyższania się albo gnębienia swoich braci, ale do służby im, a przez nich samemu Bogu. Rozumiejąc, że „kiedy Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu”. Dlatego też, gdy ta tradycja została porzucona, dawne cnoty i zwyczaje zostały wyśmiane a arogancja zastąpiła pokorę, losy przedstawicieli stanów całkowicie się odmieniły (a kiedy pamiętamy, że ten tekst był pisany w czasie, gdy Polska cierpiała pod rozbiorami nabiera to szczególnego wydźwięku).
Autor przedstawia to z bolesną ironią:
Ale zmądrzała Rzeczpospolita,
Siedmiu świeczkami ołtarz nieświta,
Siedmiu modlitew już zapomnieli,
Stary obyczaj Piastów wyśmieli;
Szli na roraty przed dniem do fary
Tylko niewiasta lub dziadek stary.
Zardzawiał lichtarz siedmioramienny,
Los siedmiu stanów nastał odmienny:
Na królów - twarde włożono pęta,
W pasterzach - znikła gorliwość święta,
Senatorowie - poili braci,
Szlachta - się ciągle konfederaci,
Żołnierz - jął gnębić tych, których bronił,
Kupiec - przez lichwę bogactwa strwonił
Kmiotek - niewolnik, zmarniał we dworze…
Anioł zatrąbił na Sądy Boże.
Można powiedzieć, że to tylko opowieść, poemat, może o czymś co nigdy nie miał miejsca, albo było wydarzeniem okazjonalnym. Ale ta opowieść mówi o ważnej rzeczy, o której często się teraz zapomina: Adwent to nie jest obchodzenie tylko podwójnego przyjścia Pana (w historii i Paruzji) ale potrójnego: A to ostatnie dokonuje się teraz, w duszy każdego z nas. Adwnetus in spiritu – przyjście w Duchu. To jest to miejsce, w którym się znajdujemy. I to co robimy, jak wierzymy, czego strzeżemy odbija się nie tylko na nas, ale na naszej rodzinie, Kościele, Ojczyźnie i świecie..
Być może wyżej wymieniona opowieść nawiązuje do innego zwyczaju adwentowego, który bardzo chciałabym widzieć kiedyś przywrócony. Polegał on na tym, że wierni, przed rozpoczęciem Rorat podchodzili do przygotowanej świecy (nie znalazłam czy była to właściwa Świeca Roratnia czy też dodatkowa) i odpalając od niej płomień cicho wypowiadali słowa: „Sum paratus ad adventum Dei” – „Jestem gotowy na przyjście Boga”.
Dlaczego chciałaby widzieć ten zwyczaj przywrócony? Albowiem aby stanąć przed Bogiem i wypowiedzieć te słowa z powagą na jakie zasługują, nie dopuszczając się kłamstwa naprawdę musi się przynajmniej wyrażać szczerą tęsknotę za Nim. I być w Łasce. W czasach, gdy tyle słów mówimy bezmyślnie, lekceważymy i porzucamy przysięgi być może taki gest zatrzymałby nas na chwilę by zastanowić się czy naprawdę jesteśmy gotowi, a jeśli nie, to co możemy zrobić by faktycznie być gotowymi na przyjście Pana.
Szczególnie widziałabym ten zwyczaj na rekolekcjach adwentowych, po Sakramencie Pokuty i Komunii Świętej.
Czas Adwentu jest też czasem, gdzie duży nacisk kładzie się na wprowadzanie dzieci w Tajemnice Wiary i zawsze znajdowało to też wyraz podczas Rorat.
Dzieci też miały swoje światła.
Były to głownie lampiony, często ręcznie robione, które oświetlały im drogę do Kościoła a potem rozświetlały Kościół jak małe osobiste światła wiary. Trzeba pamiętać, że w czasie rorat Kościół był (nadal powinien być) ciemny aż do Gloria (w niektórych Kościołach do Podniesienia a niekiedy nawet do Komunii).
Były też inne zwyczaje:
„Zbliżający się czas przyjścia Chrystusa jest wyrażany w symbolicznych schodach, po których schodzi Dzieciątko. W Zabrzu tę samą rolę pełni choinka, na której codziennie zapala się jedną świecę względnie domek adwentowy, w którym codziennie otwiera się jedno okienko więcej. Na przyjście Chrystusa przygotowują się wierni a zwłaszcza dzieci, przez „dobre uczynki” i „postanowienia”, których symbole w postaci serc lub słomek składają dzieci na ołtarz lub do pustego żłóbka”[25].
Często pada pytanie jak dobrze się przygotować do Bożego Narodzenia? Co robić w Adwencie? Kalendarze z zadaniami? Wieńce ze świecami na każdą niedzielę? To wszystko jest pomocne i może mieć dużą wartość dydaktyczną, jeśli jest zrobione mądrze. Ale nie da się ukryć, że to uczestnictwo w Roratach, szczególnie jeśli mamy możliwość uczestniczenia w nich rano z całym trudem wstawania co jest naszą osobistą ofiarą, jest najlepszym przygotowaniem do Świąt dla nas i dla naszych dzieci.
Dlaczego? Roraty są kwintesencją tego czym jest Adwent. Wstawanie wcześnie by pójść na mszę, zanim zaczniemy swoje obwiązki jest elementem pokuty i umartwienia; droga do Kościoła, którą musimy pokonać wyobraża naszą tęsknotę; światło, które niesiemy, oznacza czuwanie; uczestnictwo we Mszy, która mówi o nadejściu Radości przypomina nam o najważniejszych prawdach Wiary a codzienne przyjęcie Komunii Świętej daje nam siłę, moc i mądrość jaką nie da nam nic innego. Doceńmy tą możliwość.
Agnieszka Myszewska-Dekert
[1] Abp. A. Nowosielski, Ceremoniał Parafialny, reprint wydania VII, Centrum Kultury i Tradycji Wiedeń 1683, s. 436
[2] Abp. A. Nowosielski, Ceremoniał Parafialny, reprint wydania VII, Centrum Kultury i Tradycji Wiedeń 1683, s. 164
[3] Suche Dni Kwartałowe łac. Quattuor Tempora to starożytna, ujednolicona w Rzymie (V–VI w.) tradycja pokutna i modlitewna, polegająca na trzydniowym (środa, piątek, sobota) poście i modlitwie, przypadająca na początku każdej z czterech pór roku. W Adwencie (III tydzień) miały one charakter przygotowawczy do Bożego Narodzenia. Pierwotnie ich celem było dziękczynienie za plony, a także wspieranie kandydatów do święceń (które tradycyjnie udzielano w sobotę Suchych Dni). Po Soborze Watykańskim II, obowiązek ich obchodzenia został przekazany Konferencjom Episkopatów. W Polsce tradycja ta została zachowana jako dobrowolne dni modlitw w intencji Kościoła i powołań.
[4] s. Emilia Zdeb, Dzieje Rorat w Polsce (Studium historyczno-liturgiczne), Rocznik Teologiczny Śląska Op. 1 (1968), s.316
[5] s. Emilia Zdeb, Dzieje Rorat w Polsce, s. 317
[6] Zob. s. Emilia Zdeb, Dzieje Rorat w Polsce, s. 318
[7] s. Emilia Zdeb, Dzieje Rorat w Polsce, s. 319-323
[8] s. Emilia Zdeb, Dzieje Rorat w Polsce, s. 328
[9] s. Emilia Zdeb, Dzieje Rorat w Polsce, s. 329
[10] s. Emilia Zdeb, Dzieje Rorat w Polsce, s. 332
[12] Decreta Authentica Congregationis Sacrorum Rituum, voi. 2, Romae 1898, s. 88—87.
[13] Decreta Authentica Congregationis Sacrorum Rituum, vol. 2, Romae 1898, s. 101.
[14] s. Emilia Zdeb, Dzieje Rorat w Polsce, s. 335
[16] s. Emilia Zdeb, Dzieje Rorat w Polsce, s. 334
[17] s. Emilia Zdeb, Dzieje Rorat w Polsce, s. 345
[19]Władysława Syrokomli, Staropolskie roraty i dwie pomniejsze poezye, Wilno 1858, s. 9, zob: https://bc.wbp.lublin.pl/dlibra/publication//32340/edition/30640
[21] s. Emilia Zdeb, Dzieje Rorat w Polsce, s. 351; Zob. też Ceremoniał Parafialny, s. 441
[22] s. Emilia Zdeb, Dzieje Rorat w Polsce, s. 350
[23] Władysława Syrokomli, Staropolskie roraty i dwie pomniejsze poezye, Wilno 1858
[25] s. Emilia Zdeb, Dzieje Rorat w Polsce, s. 350
Nasza strona to przestrzeń, w której dzielimy się z Tobą naszą wiedzą, a także naszym doświadczeniem w rozwijaniu życia duchowego i rodzinnego. Znajdziesz tu artykuły, porady i materiały, które pomogą Ci głębiej rozumieć wiarę oraz łączyć ją z codziennym życiem.
Newsletter
Zostaw swój adres aby otrzymać od nas wiadomości
@Credo-confiteor.com